Nie ominęła także Kuwejtu. Zaskakuje to, biorąc pod uwagę, że jest to kraj, w którym zagraniczni pracownicy trzykrotnie przewyższają liczebnie obywateli tego kraju. Kuwejt jest też jedynym krajem spośród państw Zatoki Perskiej, który oferuje imigrantom dopłaty do opieki zdrowotnej i edukacji. Kuwejt jest państwem zawdzięczającym swoje istnienie interwencji 26 lat temu ponad 20 państw przed inwazją Saddama Husseina.

Kraje Zatoki Perskiej zmagają się z gospodarczym kryzysem spowodowanym spadkiem cen ropy. Rządząca Kuwejtem rodzina al-Sabah zaczyna w wyniku tego ciąć socjalne benefity. Sytuację stara się wykorzystać jedyna kobieta w tamtejszym parlamencie Safa Al-Hashem i zbudować poparcie dla własnego antyimigranckiego politycznego ruchu.

- Rząd powinien zmienić strukturę społeczeństwa poprzez nałożenie na obcokrajowców podatków, zanim obciąży własnych obywateli – powiedziała Al-Hashem. Polityk uważa, że polityka socjalna kraju nie jest sprawiedliwa.

Społeczne i polityczne protesty w Kuwejcie są przykładem rekcji społeczeństwa krajów Zatoki na ograniczanie zagwarantowanych od dekad społecznych przywilejów przez monarchie, począwszy od Arabii Saudyjskiej, a skończywszy na Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Al-Haschem chce, by zamieszkujący Kuwejt Egipcjanie, Syryjczycy czy Indyjczycy zostali deportowani albo płacili podatek od „chodzenia po ulicach”, jeśli zostaną. Populistyczna fala nabiera na sile. Liderka nowego ruchu ma już ponad 400 tys. „followersów” na Twitterze.

Jednocześnie rosną naciski na ograniczenie subsydiów, które w ciągu dekady (do 2015 roku) wzrosły pięciokrotnie do kwoty 17 mld dol. Niechętny do zubożania krajowego funduszu majątkowego, którego wartość wynosi 592 mld dol. kraj, został zmuszony po raz pierwszy w historii do zaciągnięcia zagranicznej pożyczki.

Polityczne spory pomiędzy prawodawcami a rządem zatrzymały reformy w Kuwejcie, które miały na celu uniezależnienie państwa od ropy. Doprowadziło to do tego, że zaczyna on tracić modernizacyjny dystans do innych krajów regionu.