Po przejęciu władzy pod koniec 2011 roku Kim Dzong Un znacznie przyspieszył realizację programu nuklearnego Korei Północnej. Dotychczas Koreańczycy przeprowadzili pięć testów nuklearnych, w tym dwa w ubiegłym roku. Zintensyfikowali także prace nad stworzeniem pocisków balistycznych dalekiego zasięgu, zdolnych przenieść ładunki jądrowe i dosięgnąć terytorium USA.

Uważa się, że obecnie reżim posiada rakiety, które mogą przenieść nawet 20 atomowych bomb. Korea Północna może wykorzystać je do ewentualnego ataku na Koreę Południową i Japonię. Natomiast opracowywane rakiety dalekiego zasięgu będą mogły uderzyć z atomową siłą nawet w Waszyngton.

To właśnie prace nad rozwojem systemów rakiet dalekiego zasięgu spędzają sen z powiek Amerykanów. Sekretarz Stanu Rex Tillerson powiedział, że Stany Zjednoczone najbardziej obawiają się znaczących postępów w rozwoju systemów przenoszenia ładunków jądrowych. Reżim ma już rakiety Taepodong-2, które swoim zasięgiem obejmują wszystkie rejony USA, jednak w ocenie analityków, nie są one zdolne do przenoszenia głowic nuklearnych.

Największy niepokój administracji USA wzbudza - jeszcze nieprzetestowany - mobilny, międzykontynentalny pocisk balistyczny KN-08. Jego zasięg to około 11 500 kilometrów (7600 mil). Na początku roku Kim Dzong Un powiedział, że Korea Północna znajduje się w "ostatnim etapie" przygotowania do testów ogniowych ICBM. Jeżeli to prawda i reżim zdołał opracować tego typu broń, Stany Zjednoczone będą zagrożone bezpośrednim atakiem. Na te słowa prezydent Donald Trump odpowiedział na Twitterze: "To się nie zdarzy!"

W połowie kwietnia Korea Północna przeprowadziła próbę wystrzelenia pocisku balistycznego. Tym razem nieudaną. Ale reżim straszy, że oprócz KN-08 w KRLD, rozwijane są jeszcze dwa inne systemy ICBM.

Korea Północna obchodzi 85. rocznicę utworzenia armii. To doskonała okazja, żeby pochwalić się nowymi osiągnięciami w dziedzinie uzbrojenia. Tak przynajmniej bywało dotychczas. W przeszłości podobne święta często bywały okazją do testów uzbrojenia i dlatego międzynarodowa społeczność obawia się, że w najbliższym czasie Pjongjangu może zdecydować się na kolejną próbę nuklearną. W 2016 roku reżim Kim Dzong Una przeprowadził dwie takie próby o sile wybuchu dochodzącej do 10 kiloton. Dla porównania bomba atomowa użyta w 1945 r. do ataku na Hiroszimę miała moc 13 kiloton.

W związku z tymi zagrożeniami prezydent Donald Trump wysłał na wody koreańskie grupę okrętów wojennych z atomowym lotniskowcem USS Carl Vinson. Czy to powstrzyma reżim Kima, który zadeklarował gotowość skutecznego ataku na amerykańskie jednostki?

>>> Czytaj też: Prewencyjny atak USA na Koreę Północną? Pentagon nie chce komentować