Obawia się pan prokuratora?

Nie. Nie dlatego, że jestem tak odważny. Uważam, że w pracy trzeba robić swoje. I ja zawsze robiłem swoje z pełnym zaangażowaniem.

Co konkretnie?

Najpierw poszukiwałem złóż, później je oceniałem. W tej drugiej dziedzinie byłem pierwszym specjalistą w kraju. Zrobiłem doktorat z oceny geologiczno-górniczej złóż, a później habilitację. Jeździłem po świecie, pracując m.in. w instytucie badawczym Cuprum (zależny od KGHM – aut.). Dostrzegłem, że zagraniczna ekspansja to jest nasz niewykorzystany potencjał. Że takie inwestycje robiły firmy z mniejszymi górniczymi kompetencjami niż KGHM. Więc dlaczego nie my? KGHM był jedyną firmą górniczą tej wielkości, która eksploatowała złoża położone w jednym kraju.

I jako prezes KGHM dokonał pan największej zagranicznej inwestycji w historii kraju – o wartości ok. 16 mld zł. W bilansie KGHM z 2011 r., ostatnim przed zakupem kanadyjskiej Quadry, mamy 30,5 mld zł aktywów i 7,2 mld zł zobowiązań. W 2016 r. – jest 27 mld aktywów i 17,5 mld zobowiązań. Firma mniejsza, a długów więcej.

Błędna ocena. Po pierwsze – zadłużenia by nie było, gdyby w 2012 r., ale już po zakupie Quadry, nie wprowadzono w Polsce podatku od kopalin. Po drugie – sporo zainwestowaliśmy w modernizację Huty Głogów. Po trzecie – wielkość odpisów, których w ostatnich latach w odniesieniu do aktywów zagranicznych dokonał nowy zarząd firmy, była nadmierna. Po czwarte – KGHM działa w branży surowcowej, tu wartość buduje się w długim terminie. Wie pan, ile lat spłacała się inwestycja KGHM w rodzime złoża? Dwadzieścia. Kiedy po takim czasie podsumujemy przychody z zagranicznej inwestycji, którą zrobił kierowany przeze mnie zarząd, to one będą znacznie przewyższać wydatki – jestem tego pewny.

Na razie inwestycję od ponad roku na wniosek ABW bada wrocławska prokuratura. Zapytam jeszcze raz – nie obawia się pan?

Nie. Przygotowywaliśmy się do niej latami...

>>> CIĄG DALSZY WYWIADU W WEEKENDOWYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ"