By doprowadzić do ukarania za przekręty przetargowe, prokuratura musi dziś wykazać, że działanie na szkodę instytucji organizującej postępowanie odbywało się „w celu osiągnięcia korzyści majątkowej”. Dopiero po udowodnieniu, że oskarżony dostał lub liczył na łapówkę, można go skazać. I to maksymalnie na trzy lata więzienia.

Jak przyznają śledczy z departamentu ds. przestępczości gospodarczej Prokuratury Krajowej, taka konstrukcja przepisu nie pozwala na ukaranie nawet wtedy, gdy czyjeś działanie ewidentnie zmierzało do ustawienia postępowania pod konkretną firmę. Jeśli nie ma niezbitych dowodów, że oskarżony działał dla zysku, sąd nie wyda wyroku „winny”. Nowelizacja kodeksu karnego, nad którą Ministerstwo Sprawiedliwości kończy prace, usuwa tę przeszkodę. Po zmianach każde niezgodne z prawem wpływanie na rozstrzygnięcie przetargu będzie karane, niezależnie od motywów, jakimi kierował się sprawca. Jeśli natomiast śledczy wykażą, że dostał łapówkę, sąd będzie mógł go skazać nawet na 8 lat pozbawienia wolności.

– Utrudnianie postępowań powinno być penalizowane niezależnie od tego, jakie korzyści chce osiągnąć osoba, która się tego dopuszcza – uważa dr Włodzimierz Dzierżanowski, prezes Grupy Doradczej Sienna. – Z drugiej strony obawiam się jednak, że będzie można zakwalifikować jako utrudnianie przetargu również np. korzystanie z prawa do zadawania pytań do dokumentacji przetargowej czy składanie odwołań, które przedłużają procedurę – zastrzega ekspert.

Co ważne, nowe przepisy obejmą nie tylko przetargi publiczne, ale też prywatne, a patologie w tych pierwszych będą ścigane z urzędu. Dziś dzieje się to na wniosek organizatora, który nie zawiadamia prokuratury, jeśli sam jest zaangażowany w przestępczy proceder.

Wyższe kary

Opracowana w Ministerstwie Sprawiedliwości nowelizacja kodeksu karnego ma ułatwić ściganie przestępstw gospodarczych i radykalnie zaostrza sankcje za przestępstwa przeciwko mieniu, którego wartość idzie w miliony. Przede wszystkim jednak ma umożliwić śledczym bardziej skuteczne ściganie tych, którzy ustawiają różnego rodzaju przetargi.

W tym celu projekt przewiduje zasadniczą zmianę art. 305 k.k. Dziś przepis ten w par. 1 określa karę do trzech lat pozbawienia wolności dla osoby, która w celu osiągnięcia korzyści majątkowej udaremnia lub utrudnia przetarg publiczny. Takiej samej karze podlega osoba, która wchodzi w zmowę przetargową (par. 2).

Ściganie będzie łatwiejsze...

Po zmianach utrudnienie lub udaremnienie przetargu będzie nadal zagrożone karą do trzech lat więzienia, ale udział w zmowie będzie już zagrożony karą od trzech miesięcy do pięciu lat.

Co ważne, w obydwu przypadkach nie będzie trzeba wykazywać, że oskarżony wziął lub liczył na łapówkę. A to znacznie ułatwi prace organom ścigania.

– Jest wiele spraw, w których ewidentnie widać działania zmierzające do zaburzenia procedury przetargowej, lecz wykazanie, że sprawca działał w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, jest bardzo trudne albo niemożliwe. Utrzymywanie znamienia osiągnięcia korzyści majątkowej powoduje, że takie czyny nie są penalizowane – tłumaczy jeden z prokuratorów departamentu ds. przestępczości gospodarczej Prokuratury Krajowej. – Jeśli natomiast prokuratura wykaże, że sprawca działał w celu osiągnięcia takiej korzyści, wówczas zgodnie z nowym art. 305 par. 3 będzie możliwe zastosowanie podwyższenia sankcji karnej – do ośmiu lat pozbawienia wolności – dodaje śledczy.

– Wydaje się też, że rezygnacja z przesłanki działania w celu osiągnięcia korzyści majątkowej jako niezbędnej do uznania faktu przestępstwa jest rozwiązaniem wartym rozważenia. Utrudnianie lub udaremnianie postępowań o udzielenie zamówienia powinno być penalizowane niezależnie od tego, jakie korzyści chce dzięki temu osiągnąć osoba, która się tego dopuszcza – uważa dr Włodzimierz Dzierżanowski, prezes Grupy Doradczej Sienna.

Z drugiej strony, jak zauważa prawnik, skreślenie tej przesłanki prowadzi do sytuacji, w której także utrudnianie przetargu, któremu nie towarzyszy chęć osiągnięcia jakiejkolwiek nielegalnej korzyści, może być traktowane jako przestępstwo.

– Obawiałbym się więc, czy przy posuniętej ad absurdum wykładni przepisu nie będzie można dojść do wniosku, że utrudnianiem przetargu jest korzystanie z prawa do zadawania pytań do dokumentacji przetargowej, składanie odwołań, które przedłużają procedurę itp. Widząc więc konieczność zmiany, odnoszę wrażenie, że jest ona zbyt daleko idąca – uważa ekspert, który postuluje zamiast skreślania przesłanki korzyści majątkowej rozszerzenie jej o korzyść osobistą.

Obawy te nie są bezpodstawne, o ile takie działanie jest celowe (przestępstwo z art. 305 par. 1 k.k. musi być popełnione w zamiarze umyślnym). Śledczy nie wykluczają, że jeśli uczestnik postępowania będzie wykorzystywał wszystkie możliwości formalne tylko po to, by je przedłużyć, wówczas będzie mógł podpadać pod art. 305 par. 1.

Co więcej, w odróżnieniu od obecnie obowiązującego brzmienia art. 305 k.k. penalizowane będzie niezgodne z prawem wpływanie nie tylko na przetargi publiczne, ale na wszystkie rodzaje zamówień publicznych, a także przetargi prywatne. Jak zauważa dr Dzierżanowski, taka zmiana jest potrzebna, ponieważ obecnie takie same czyny w przetargu są w kodeksie penalizowane, a w trybie negocjacyjnym już nie.

...a sankcje surowsze

Na tym nie koniec. Nowością będzie zmiana trybu ścigania przestępstw polegających na „ustawianiu przetargów”. Zasada będzie taka, że jeśli zamówienie będzie dotyczyło finansów publicznych, to wszelkie nielegalne próby wpłynięcia na jego rozstrzygnięcie będą ścigane z urzędu. Przy przetargach prywatnych ma obowiązywać tryb prywatnoskargowy.

– To bardzo istotna nowość. Często podmiot, który jest organizatorem przetargu, nie składa wniosku o ściganie, bo sam jest zaangażowany w przestępczą działalność. Teraz prokuratura będzie mogła reagować na wszelkie sygnały o nieprawidłowościach – mówi nam jeden ze śledczych zajmujący się przestępczością gospodarczą w PK.

Projekt nowego kodeksu generalnie zaostrza kary za szereg przestępstw gospodarczych na ogromne kwoty. I tak art. 294 k.k. będzie przewidywał kary od 3 do 20 lat pobawienia wolności za m.in. kradzieże, paserstwa, przywłaszczenia, oszustwa czy nawet uszkodzeni mienia o wartości przekraczającej 5 mln zł (nowy par. 3). Jeśli wartość mienia będzie przekraczać 10 mln zł, wówczas kara będzie wynosić od 5 do 25 lat pozbawienia wolności.

Analogiczne zasady będą dotyczyć przestępstw takich jak wyrządzenie szkody w obrocie gospodarczym, łapownictwo na stanowisku kierowniczym, wyłudzenie kredytów i odszkodowań, pranie pieniędzy czy nawet nierzetelne prowadzenie dokumentacji – tu również maksymalna kara będzie wynosić 20 lat (przy wartości mienia przekraczającego 5 mln zł) i 25 lat (powyżej 10 mln zł).

Eksperci zwracają uwagę, że radykalna walka z wielkimi aferami gospodarczymi będzie prowadziła też do zachwiania proporcji. O ile kara za wyrządzenie potężnych szkód nie może być śmiesznie niska, to w myśl projektu nawet uszkodzenie szczególnie wartościowej rzeczy (powyżej 10 mln zł) zagrożone będzie karą do 25 lat więzienia – podczas gdy spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu karą do 20 lat.

– Podniesienie zarówno dolnej, jak i górnej granicy ustawowego zagrożenia za przestępstwa gospodarcze w praktyce może oznaczać częstsze stosowanie tymczasowego aresztowania – zwraca uwagę mec. Janusz Tomczak, partner w kancelarii Wardyński i Wspólnicy. Oczywiście w teorii sąd, podejmując decyzję o zastosowaniu tego środka zapobiegawczego, powinien brać przede wszystkim pod uwagę obawę matactwa czy ucieczki oskarżonego, w praktyce jednak najbardziej istotna jest przesłanka zagrożenia wysoką karą. – Do tej pory w przypadku oskarżonych o tego typu czyny tymczasowe aresztowanie należało raczej do rzadkości. Obawiam się, że teraz nie tylko takich aresztów będzie więcej, ale i będą one miały charakter wydobywczy – prognozuje mec. Tomczak.

>>> Czytaj też: To nie koniec problemów GetBacku. KNF ma więcej podejrzeń wobec spółki