Przemówienie będzie odpowiednikiem tradycyjnego orędzia o stanie państwa, które każdy prezydent wygłasza w Kongresie pod koniec stycznia począwszy od następnego roku od rozpoczęcia swej kadencji. 20 stycznia br. Obama objął urzędowanie i wygłosił wtedy tzw. mowę inauguracyjną.

Oczekuje się, że Obama przypomni w zarysie swoją koncepcję wyjścia z recesji w drodze pobudzenia gospodarki do wzrostu przez wielomiliardowe wydatki rządowe. Przedstawi też plan zmniejszenia o połowę w ciągu czterech lat deficytu budżetowego, który sięga obecnie około 1,3 biliona dolarów i prawdopodobnie znacznie wzrośnie do końca tego roku.

Szczegółowy plan redukcji deficytu prezydent ma ogłosić w czwartek, kiedy przekaże do Kongresu rządowy projekt budżetu.

Obama wyliczy priorytety swej administracji w kraju, skupiając się - jak informują jego najbliżsi współpracownicy - zwłaszcza na zapowiadanej reformie ochrony zdrowia. Ogromne koszty leczenia w USA sprawiają, że ponad 40 mln Amerykanów nie ma ubezpieczenia medycznego, a korporacje, które zapewniają ubezpieczenie, przestają być konkurencyjne.

Rzecznik prasowy Białego Domu Robert Gibbs, zapytany przez telewizję MSNBC, jak Obama zamierza zredukować deficyt o połowę, odpowiedział, że administracja liczy na możliwość zmniejszenia wydatków na wojnę w Iraku.

"Największą rzeczą, jaką zrobimy, będzie obcięcie funduszy, które corocznie wydajemy w Iraku" - oświadczył.

Przemówienie prezydenta w Kongresie ma być skoncentrowane głównie na problemach krajowych, przede wszystkim gospodarczych. W części poświęconej polityce międzynarodowej Obama ma podkreślić planowane przesunięcie akcentów z użycia siły w kierunku dyplomacji, a także starania na rzecz poprawy wizerunku Ameryki za granicą.