Podczas swobodnego oświadczenia Rostowski powiedział: "Ja tylko chce powiedzieć, że wtedy, kiedy Platforma Obywatelska rządziła, kiedy ja i wielu kolegów piastowaliśmy wysokie funkcję w państwie, to dla nas najważniejszą podstawą działania nasze była konstytucja, ustawy zgodne z tą konstytucją i praworządność. Tego niestety dzisiaj nie można powiedzieć".

W odpowiedzi na te słowa przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) odpowiedziała: "a dla nas najważniejsze jest to, żeby był porządek, żeby była uczciwość, sprawiedliwość, żeby przestępcy byli w więzieniach, a ludzie niewinni nie dostawali politycznych wyroków".

Rostowski powiedział na to, że "aby to było możliwe potrzebna jest praworządność".

Po tym przewodnicząca przeszła do zadawania pytań. Zaczęła od tego, kiedy świadek dowiedział się o istnieniu Amber Gold. Rostowski odpowiedział, że dowiedział się z notatki ówczesnego szefa ABW Krzysztofa Bondaryka, która 24 maja 2012 r. została wysłana do najważniejszych osób w państwie m.in. do ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego czy ministra finansów. Była to informacja z art. 18 ustawy o ABW, czyli mogąca mieć istotne znaczenie dla bezpieczeństwa i międzynarodowej pozycji RP. W piśmie poinformowano, że w ocenie Agencji Amber Gold to piramida finansowa, a środki klientów wyprowadzane są do należących do spółki linii lotniczych OLT Express, oraz że w najbliższych dniach ABW złoży zawiadomienie do prokuratury.

"Ta notatka bardzo mnie zaniepokoiła" - mówił. Jak dodał, był zaniepokojony rozbudową linii lotniczych OLT Express.

Świadek mówił, że po otrzymaniu notatki 28 maja 2012 r. wezwał b. wiceszefa MF Andrzeja Parafianowicza i rozmawiał z nim na temat realizacji. Parafianowicz zapewniał go, że MF ściśle współpracuje w kwestii Amber Gold z ABW, który jest w tej realizacji instytucją wiodącą. Jak dodał, wydał swojemu zastępcy polecenie, aby jak najściślej współpracować z ABW.

Rostowski przypomniał, że 29 maja 2012 r. rząd polski leciał do Włoch na konsultacje i wówczas poinformował premiera Donalda Tuska o tym, że OLT Express może upaść.

Rostowski: Do upadku Amber Gold nie interesowałem się tą sprawą

Do upadku Amber Gold nie interesowałem się tą sprawą, zostawiłem to mojemu zastępcy Andrzejowi Parafianowiczowi - oświadczył w środę b. minister finansów w rządzie PO-PSL Jan Vincent Rostowski.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) dopytywała świadka czy pytał swojego zastępcę Andrzeja Parafianowicza, w którym urzędzie skarbowym zarejestrowany jest Amber Gold, czy płaci podatki i jakie ma obroty.

"Nie" - odparł krótko Rostowski.

Dopytywany dlaczego go to nie interesowało świadek zeznał, że tym zajmował się wiceminister Parafianowicz.

"Z mojego punktu widzenia (...) problem nie polegał na tym ile podatku oni (Amber Gold - PAP) są winni. Problem polegał na tym, że było OLT, które mogło upaść i spowodować bardzo poważne problemy dla ludzi, którzy nie mogliby wrócić do kraju" - stwierdził Rostowski. Dodał, że później okazało się, że większość lotów przewoźnika odbywała się po kraju.

"Myśmy wtedy nie wiedzieli, ja nie myślałem, że ta część finansowa tego problemu, czyli że sama piramida finansowa może być taka duża" - dodał.

Szefowa komisji pytała jednak, jak to możliwe, że w kontekście sprawy Amber Gold ministra finansów interesowało to, co de facto powinno zainteresował ministra infrastruktury.

"Już było wiadomo, że jeżeli jest to piramida finansowa, to jest to działalność przestępcza i to było najważniejsze" - odparł.

"Właśnie dlatego poleciłem ministrowi Parafianowiczowi, aby ściśle w tej sprawie współpracował z ABW" - dodał odpowiadając na kolejne pytania szefowej komisji.

"I niczym więcej się pan już nie interesował w tej sprawie?" - dopytywała Wassermann. "Do upadku Amber Gold nie interesowałem się tą sprawą" - odpowiedział Rostowski.

Jak tłumaczył w pierwszej połowie 2012 r. Europa była "na krawędzi katastrofy, bo szło w kierunku rozkładu strefy euro". "Już mieliśmy w Polsce ostre spowolnienie, które powodowało znaczne pogorszenie stanu finansów publicznych. Minister finansów głównie zajmował się tymi sprawami, i skoro miał bardzo kompetentnego zastępcę, który tym się zajmował, to jemu to zostawił" - powiedział b. szef MF.

Rostowski: jak upadał Amber Gold zwołałem posiedzenie Komitetu Stabilności Finansowej

Jak było widać, że Amber Gold upada zwołałem posiedzenie Komitetu Stabilności Finansowej, zaprosiliśmy ministra sprawiedliwości i ABW - zeznał przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold b. minister finansów Jan Vincent Rostowski. Przesłuchaniu towarzyszyły spięcia z przewodniczącą komisji.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann pytała o informację ws. Amber Gold, którą na posiedzeniu Sejmu w końcu sierpnia 2012 r. przedstawi Rostowski.

"Poinformowałem (...) jakie zasadnicze prawo zostało złamane przy tym oszustwie, tzn. Prawo bankowe, dlaczego to się stało i głównie na skutek tego, że prokuratura nie chciała tej sprawy ciągnąć. Ale także dlatego, że UOKiK akceptował, czego dowiedziałem się później, reklamy ze strony Amber Gold, które nigdy nie powinny być akceptowane, jakie były niedociągnięcia służb skarbowych w tym zakresie (...) i jakie działania podjęliśmy" - powiedział Rostowski.

Jak podkreślił, wśród podjętych działań wyróżnił spotkanie Komitetu Stabilności Finansowej 16 sierpnia 2012 r. oraz "rekomendacje" z niego płynące.

"Jak było widać, że Amber Gold upada to pierwsza rzecz, którą musieliśmy się zająć to były potencjalne skutki dla stabilności całego systemu finansowego i dlatego powołałem jako przewodniczący Komitetu Stabilności Finansowej posiedzenie tego komitetu, na które zaprosiliśmy także ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina i ABW" - powiedział b. minister finansów.

Przesłuchaniu Rostowskiego towarzyszyły liczne spięcia między przewodniczącą komisji i Rostowskim; Wassermann zadawała pytania, a świadek prosił o możliwość dokończenia odpowiedzi. W efekcie między przewodniczącą i świadkiem wywiązywały się długie wymiany zdań. W wymianę argumentów włączał się także w kilku momentach pełnomocnik Rostowskiego, prof. Marek Chmaj.

W pewnym momencie Witold Zembaczyński (Nowoczesna) zgłosił wniosek formalny, aby ze względu na wagę przesłuchania Rostowskiego zawrzeć "dżentelmeńskie" porozumienie. Pytał, czy będzie szansa na to, aby inni członkowie komisji nie musieli "czekać 3,5 godziny" na możliwość zadania pytania świadkowi. Postulował, aby były tury pytań.

Wassermann przyznała posłowi Nowoczesnej rację, ale zaznaczyła, że "niektórzy świadkowie mają taki zwyczaj, (że) odpowiadają bardzo długo, a niektórzy krócej".

Jednak potem znowu nastąpiła długa wymiana zdań między Wassermann i Rostowskim m.in. na temat pracy urzędów skarbowych, w tym Pomorskiego Urzędu Skarbowego.

"Jeśli chodzi o Pomorsku Urząd Skarbowy to ja uważałem (...), że ten Pomorski Urząd Skarbowy działał, wtedy byłem przekonany, że na pewno działał prawidłowo, prowadził kontrolę itd. Teraz oczywiście przy takim bardzo dokładnym prześwietleniu jakieś słabości może występują, ale nie jestem przekonany, że to było tak złe, jak pani wielokrotnie próbowała, uważam nieskutecznie, udowodnić" - powiedział Rostowski do przewodniczącej komisji.

Rostowski: Piramidy - tak jak w Egipcie - są różnego rozmiaru

Ówczesny szef KNF Andrzej Jakubiak, rozmawiając 2 listopada 2011 r. z wiceszefem MF Andrzejem Parafianowiczem, myślał, że Amber Gold to jest piramida, ale są piramidy - tak jak w Egipcie - różnego rozmiaru - mówił w środę przed komisją śledczą b. szef MF Jan Vincent-Rostowski.

"Np. Get-Back jest znacznie większą piramidą" - podkreślił, odpowiadając szefowej komisji Małgorzacie Wassermann (PiS) na pytanie, co mógł zrobić Parafianowicz, jako Generalny Inspektor Informacji Finansowej, gdy 2 listopada 2011 r. dowiedział się o sprawie Amber Gold od szefa KNF.

Faktem jest, że kontrola została wszczęta w Amber Gold - pierwsza w ogóle - na początku lutego 2012 r., czyli trzy miesiące po rozmowie z Jakubiakiem - mówił Rostowski. "Wtedy nikt nie wiedział, jak wielka ta piramida się okaże. Przewodniczący Jakubiak myślał, że to jest piramida, ale są piramidy - tak jak w Egipcie - różnego rozmiaru, np. Get-Back jest znacznie większą piramidą" - wskazał odpowiadając szefowej komisji Małgorzacie Wassermann (PiS) na pytanie, co mógł zrobić Parafianowicz, jako Generalny Inspektor Informacji Finansowej, gdy 2 listopada 2011 r. dowiedział się o sprawie Amber Gold od szefa KNF.

Jak powiedział, za rządów PO-PSL "była jedna taka afera - bardzo szokująca, dzisiaj, jak wiemy, za waszych rządów są znacznie bardziej szokujące afery, pięciokrotnie bardziej szokujące".

Na te słowa Rostowskiego zareagował wiceszef komisji Jarosław Krajewski (PiS): "To jest nieprawda, więc proszę nie wprowadzać w błąd". "To jest prawda i nie wprowadzam w błąd" - odparł Rostowski.

Wtedy pełnomocnik świadka Marek Chmaj zapytał Krajewskiego, czy zadał pytanie, czy wygłosił oświadczenie. W reakcji Wassermann pytała Chmaja, w jakim trybie się wypowiedział.

"Bardzo proszę o przestrzeganie przepisów ustawy, przypominam pani, pani przewodnicząca, że składała pani ślubowanie poselskie, na podstawie artykułu 104 i zobowiązała się pani do przestrzegania konstytucji i obowiązującego prawa RP" - odpowiedział Chmaj.

"Panie mecenasie, a ja panu przypominam - jak pan tak często i chętnie zabiera głos - gdzie pan był, jak było 17 członków TK? Nie widziałam, by pan wyszedł do TVN lub gdziekolwiek indziej i mówił: szanowna Platformo, z którą czuję się tak bardzo związany, łamiecie konstytucję wprost. Koniec tematu" - zwróciła się do niego Wassermann.

A Chmaj odpowiedział jej: "Pani przewodnicząca, w jakim trybie pani wygłasza takie oświadczenia, żądam przestrzegania prawa na tej sali!".

Na to z kolei zareagował Krajewski: "Ja też żądam, by pan się dostosował do kontytucji i ustawy o sejmowej komisji śledczej!"

A Chmaj odparł, że jego wypowiedź jest na podstawie konstytucji i ustawy o komisji.

Rostowski: Dzięki działaniom Parafianowicza przeprowadzono kontrolę w Amber Gold

Nie wiem, co zrobił wiceszef resortu finansów po uzyskaniu wiedzy o Amber Gold, ale dzięki jego działaniom urząd skarbowy nareszcie rozpoczął kontrolę w tej firmie - przekonywał w środę b. minister finansów w rządzie PO-PSL Jan Vincent Rostowski.

W toku przesłuchania przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) pytała świadka, co zrobił Andrzej Parafianowicz, b. wiceminister finansów, który pełnił też funkcję Generalnego Inspektora Kontroli Skarbowej oraz Generalnego Inspektora Informacji Finansowej, po tym jak na początku listopada 2011 r. otrzymał pierwszą informację o Amber Gold.

We wtorek Parafianowicz przyznał przed komisją, że 2 listopada 2011 r. ówczesny szef KNF Andrzej Jakubiak poinformował go o problemie z Amber Gold. "Z tego co pamiętam, mówił mi o narastającym problemie, zwłaszcza w kontekście braku reakcji prokuratury na składane zawiadomienia. Sugerował, czy służby skarbowe nie mogłyby przyjrzeć się temu tematowi" - mówił Parafianowicz.

"Co zrobił minister Parafianowicz po tej wiedzy jaką uzyskał od pana Jakubiaka?" - pytała Rostowskiego szefowa komisji śledczej.

"Nie wiem co zrobił, wiem tylko jakie były skutki. Skutki były takie, że I Urząd (Skarbowy w Gdańsku) rozpoczął nareszcie, po de facto trzech latach kontrolę w Amber Gold" - odparł b. szef MF.

"Czy mógł zrobić coś innego, czy zrobił coś innego - nie wiem. Pani mogła skorzystać z wczorajszego przesłuchania, aby go zapytać i nie skorzystała pani" - dodał świadek.

Rostowski po raz kolejny przekonywał też, że o Amber Gold dowiedział się 28 maja 2012 r.

Wassermann poruszyła też kwestię zleconej przez Rostowskiego w listopadzie 2012r. kontroli w MF dotyczącej wywiązania się resortu z obowiązków wobec Amber Gold. Pytała jednocześnie, co ustalono jeśli chodzi o działania ministra Parafianowicza.

"To nie była kontrola, to było zadanie audytowe. To istotna różnica, bo zadanie audytowe polega na tym, aby wyciągnąć wnioski" - oświadczył Rostowski. "To było zadanie audytowe dotyczące tego jak różne komórki działały żeby wyciągnąć wnioski systemowe" - dodał.

"Pan może nazywać to jak chce, możemy to nazwać zadaniem audytowym (...) Proszę powiedzieć, co ustalono odnośnie tego, co zrobił minister Parafianowicz jako Główny Inspektor Informacji Finansowej ws. Amber Gold?" - pytała dalej Wassermann.

"Nie pamiętam" - odparł świadek. "A proszę powiedzieć, czy cokolwiek zrobił" - nie ustępowała szefowa komisji.

"Nie no, zrobił (...). Od momentu poinformowania Departamentu Informacji Finansowej przez banki obowiązane co do działań podejrzanych Amber Gold listy zostały wysłane wielu instytucji, chyba do wszystkich zasadniczych, do ABW, CBŚP itd. Przypuszczam, że to było pod nadzorem Głównego Inspektora" - stwierdził Rostowski.

"To zadziałało, ten mechanizm w końcu doprowadził do upadku Amber Gold" - dodał.

Szefowa komisji pytała też dlaczego w dokumentach resortu znajduje się informacja, że Generalny Inspektor Informacji Finansowej pierwszą wiedzę o Amber Gold uzyskał 19 kwietnia 2012 r. po zawiadomieniu Meritum Banku o podejrzanych transakcjach Amber Gold, podczas gdy faktycznie dowiedział się on o tej firmie już w listopadzie 2011 r.

"Nie znam odpowiedzi, ale przypuszczam, że tutaj rozróżnia się instytucję, urząd Głównego Inspektora Informacji Finansowej (...) od wiceministra finansów. Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale te urzędnicze papiery są w taki sposób pisane" - tłumaczył Rostowski.

Kontynuując ten wątek Wassermann zwróciła uwagę, że z racji swojego stanowiska Parafianowicz miał uprawnienia, by zwrócić się do banków o informację o danym kliencie, przebiegu jego historii czy zawartych przez niego umowach. "Jak to jest możliwe, że minister mając takie możliwości przez cały czas nie wykonał tego w listopadzie 2011 r., a zrobił to dopiero po notatce (z maja 2012 r. ówczesnego szefa ABW Krzysztofa) Bondaryka i impulsie, który przyszedł z banków?" - pytała szefowa komisji śledczej. Chodzi o zawiadomienia z banków, które od kwietnia wpływały do GIIF o podejrzanych transakcjach Amber Gold.

"Dziwi mnie, że pani te pytania, które mogła wczoraj zadać, zadaje dzisiaj" - uciął Rostowski.

Rostowski: Gdyby urzędy skarbowe ws. Amber Gold działały prawidłowo, to P. by się dostosował

Śmiem przypuszczać, że gdyby urzędy skarbowe ws. Amber Gold działały prawidłowo, to Marcin P. dostosowałby do tego swoje przestępcze działanie - mówił w środę do szefowej komisji ds. Amber Gold Małgorzaty Wassermann (PiS) b. szef MF Jan Vincent-Rostowski.

Rostowski polemizował z tezą, że samo egzekwowanie przez urzędy skarbowe wymogów od Amber Gold zahamowałoby jego działalność. Teza ta - mówił - jest bardzo wątpliwa i mogło nawet stać się tak, że egzekwowanie wymogów przedłużyłoby tę działalność.

"Przypadkiem mogło się tak stać, że przy takim egzekwowaniu zahamowałoby (tę działalność). Zahamowałoby tę działalność P. (...) także, gdyby cegła mu spadła na głowę, ale tak nie musiało się stać" - wskazał.

Wassermann zaznaczyła, że trzy lata urząd skarbowy nie zastosował wobec P. żadnej sankcji, choćby z Kodeksu karno-skarbowego. "Wtedy by zobaczył, że jest wielokrotnie karany i złożyłby akt oskarżenia, co skutkowałoby natychmiastowym wnioskiem do KRS o wykreślenie go, jako członka zarządu tych spółek (...) To jest pierwsza możliwość, kiedy urząd mógł zahamować tę działalność" - stwierdziła.

"Zgadzam się z panią, że gdyby działania urzędów skarbowych były prawidłowe od początku działania Amber Gold, to gdyby P. (...) działał w taki sposób, w jaki działał, to znaczy, że wielu dokumentów w ogóle nie tworzył, w sposób bardzo (....) nieprofesjonalny prowadził zaplecze tego swojego wielkiego oszustwa, to gdyby urzędy działały prawidłowo od samego początku, to on miałby ten problem, o którym pani mówi. I dlatego byłem tak zszokowany, tym, że w III urzędzie i w I urzędzie przez pierwszy rok nic się w sprawie Amber Gold nie działo" - odpowiedział jej Rostowski.

I kontynuował: "Niemniej jednak śmiem przypuszczać, że gdyby urzędy działały prawidłowo, to on by dostosował swoje przestępcze działanie i te różne papiery, których one by wymagały od niego wypełniał, wysyłał i wszyscy byliby przekonani ...".

"Gdyby odesłano tę sprawę do komórki karno-skarbowej to P. miałby różnego rodzaju problemy, które zresztą też pani przesadza, do jakiego stopnia one są automatyczne" - dodał.

Według niego "niestety" nastąpiła taka sytuacja, że "urzędy skarbowe w tej sprawie w ogóle nie działały skutecznie, co było oczywiście naganne, bardzo naganne". Ale - jak ocenił - inna możliwość była taka, że działałyby skutecznie cały czas i domagały się co miesiąc od niego deklaracji VAT-owskich. "Śmiem przypuszczać, myślę, że to jest to tak samo uprawniona hipoteza, że wtedy on by się do tego dostosował i wypełniałby te deklaracje" - powtórzył świadek.

"Słyszycie podatnicy" - wtrąciła Wassermann. "Bo on nie miał żadnego powodu tych deklaracji nie wypełniać, skoro złoto jest zwolnione z VAT, jak pani chyba wie" - dodał świadek.

"Zgadzamy się, że dwa urzędy (skarbowe) źle działały" - mówił Rostowski. "Wszystkie" - odpowiedziała mu Wassermann. "Właśnie tu się nie zgadzamy, że trzy urzędy źle działały, nie zgadzamy się co do trzeciego" - zareagował Rostowski.

Rostowski: Odmówienie wejścia skarbówki z ABW do Amber Gold było niezgodne z moim poleceniem

Odmówienie wejścia Urzędu Kontroli Skarbowej z Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego do Amber Gold było niezgodne z moim poleceniem - powiedział w środę podczas posiedzenia sejmowej komisji ds. Amber Gold b. minister finansów Jan Vincent-Rostowski.

Wiceprzewodniczący komisji Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15) wrócił do wątku notatki z 24 maja 2012 r. gen. Krzysztofa Bondaryka, w której informował on najważniejsze osoby w państwie o zagrożeniu ze strony Amber Gold. Poseł zapytał, czy doszło do spotkania świadka z generałem ws. notatki. Rostowski powiedział, że miało ono miejsce na początku czerwca 2012 r. w jego w biurze w Ministerstwie Finansów. Spotkanie dot. zawężenia współpracy między ABW a MF i urzędami skarbowymi ws. Amber Gold.

Rzymkowski dopytywał, jak w tym kontekście interpretować działania Urzędu Kontroli Skarbowej w Gdańsku z 7 sierpnia 2012 r., kiedy to UKS odmówił współpracy z ABW oraz czy był to "element tej współpracy", o którym wcześniej mówił Rostowski. Świadek odpowiedział: "to ewidentnie nie było elementem tej współpracy". "Muszę powiedzieć, że jak oglądałem te zeznania pani dyrektor (b. dyrektor UKS Małgorzata Bogumił w lipcu br. zeznawała przed komisją ds. Amber Gold - PAP), to byłem tym bardzo zdziwiony i pierwszy raz o tym słyszałem" - mówił Rostowski.

Rostowski potwierdził, że porozumienie UKS, Izbą Skarbową i I Urzędem Skarbowym ws. Amber Gold na temat tego przejęcia kontroli nad spółkami z grupy Amber Gold i przejęcia przez UKS postępowania sprawdzającego ws. nieujawnionych źródeł dochodów małżeństwa P. było "absolutnie zgodne z moimi poleceniami". "To, że pani Bogumił nie wzięła udziału w wejściu ABW do Amber Gold było sprzeczne z moim poleceniem" - mówił.

>>> Czytaj też: Spółka z Luksemburga wspiera Krajową SKOK