Naimski przedstawiał na posiedzeniu sejmowej komisji energii i skarbu państwa informację dotyczącą postępu prac na budowie gazociągu, który połączy polski system gazowy przez Danię ze złożami norweskimi. Projekt realizowany jest przez polskiego operatora gazociągów przesyłowych Gaz - System i jego duńskiego odpowiednika Energinet. Planowana przepustowość nowej magistrali to 10 mld m sześć gazu rocznie. Uruchomienie przesyłu planowane jest na 2022 r. Gazociąg ma być eksploatowany przez 50 lat.

Jak mówił Naimski, w zeszłym roku operatorzy podpisali umowę ramową i obecnie najważniejsze jest dokończenie rozmów i doprecyzowanie szczegółów. W jego opinii umowa na budowę - a więc ostateczna decyzja o rozpoczęciu prac, będzie podpisana "w okolicach listopada".

Pełnomocnik ujawnił też, że trwają "bardzo intensywne" rozmowy z Duńczykami dotyczące tzw. szarej strefy, czyli obszaru, na którym Polska i Dania nie wyznaczyły granicy swoich wyłącznych stref ekonomicznych. Znajduje się on między duńską wyspą Bornholm a polskim wybrzeżem i ma powierzchnię ok. 3,6 tys. km kw. Właśnie o ten obszar "zahacza" rekomendowana w czerwcu tzw. północna trasa przebiegu podmorskiej trasy gazociągu. Połączenie miałoby biec przez wyłączną strefę ekonomiczną Szwecji oraz polskie i duńskie obszary morskie. Jednocześnie wybrano punkty wyjścia i wejścia gazociągu na wybrzeżach Polski i Danii. Po stronie duńskiej będzie to punkt Faxe South na wyspie Zelandia, w Polsce gazociąg wejdzie na brzeg w lokalizacji Niechorze-Pogorzelica w województwie zachodniopomorskim.

Jak mówił Naimski - sprawa wyłącznych stref ekonomicznych jest nierozstrzygnięta od "dwudziestu paru lat" i przy okazji realizacji Batlic Pipe Duńczycy poprosili o jej rozwiązanie. W opinii Naimskiego rozmowy na ten temat zostaną zakończone na przełomie sierpnia i września.

Zwrócił uwagę na dofinansowanie w ramach CEF w sumie ok. 50 mln euro fazy prac projektowych połączenia. Zauważył, że choć suma ta może nie wydawać się duża w zestawieniu z przewidywanymi kosztami, jednak to świadczy o tym, że projekt jest poważnie traktowany przez Komisję Europejską. Naimski, pytany o to, czy możliwe jest, by z CEF mogłaby być finansowana sama budowa gazociągu Baltic Pipe powiedział, że trwają rozmowy z KE na ten temat, ale nie chciał przesądzić o tym, jakiego rzędu będą to pieniądze.

Dodał, że w grę wchodzą kwoty większe niż te przeznaczone na prace projektowe. Jednocześnie podkreślił, że uzyskanie finansowania z CEF nie będzie łatwe, bo instrument ten zasadniczo jest dedykowany przedsięwzięciom infrastrukturalnym, które są nieuzasadnione ekonomicznie mają za to znaczenie dla bezpieczeństwa. Tymczasem jak podkreślał - procedura tzw. open season jednoznacznie wskazała na to, że gazociąg Baltic Pipe jest ekonomicznie uzasadniony i dla obu stron - polskiej i duńskiej opłacalny.

Jak mówił pełnomocnik, choć w stosunku do rekomendacji mogą nastąpić jeszcze jakieś drobne korekty, to prace projektowe są bardzo zaawansowane. Prezes operatora polskiego systemu przesyłu Gazu - Gaz system Tomasz Stępień podkreślił, że budowa gazociągu jest trudniejsza na lądzie niż na morzu. Ocenił, że ułożenie podmorskiego odcinka Baltic Pipe może zająć 80 - 90 dni. Podkreślił, że jest to ocena na podstawie licznych inwestycji i doświadczeń - w tym i Rosjan na Bałtyku. Według harmonogramu budowa odcinka podmorskiego Baltic Pipe rozpocznie się wiosną 2020 r. i będzie trwała 24 miesiące (PAP)

autor: Małgorzata Dragan i Wojciech Krzyczkowski

edytor: Bożena Dymkowska