Kiedy pierwszy raz odwiedziłam to miejsce, pomyślałam sobie, że nas tu wykończą po kilku dniach. Nasi sąsiedzi nie stronią od narkotyków i alkoholu. Bałam się, że nie zaakceptują pewnego rodzaju odmienności – mówi Danuta Kaczmarek, trener wspierający.

Był rok 2010. Lokal przy ulicy Oszmiańskiej na warszawskiej Pradze za chwilę miał się stać pierwszym w stolicy treningowym mieszkaniem dla osób niepełnosprawnych intelektualnie. Przez dwa lata stał pusty. – Nikt na niego nie miał pomysłu. Dopiero koordynator projektu pani Zofia Pągowska pomyślała, że można wykorzystać ten lokal w projekcie treningowym, w którym osoby niepełnosprawne uczą się samodzielności, na jakiś czas wyprowadzają się z domu i żyją swoim życiem – wyjaśnia Kaczmarek.

Baliśmy się grup mieszanych

Mieszkanie było w stanie surowym. Warszawskie Koło Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną otrzymało od miasta pieniądze na jego wykończenie. – Od czasu do czasu musimy coś wyremontować i staramy się o fundusze, gdzie tylko się da. Rodzice też bardzo aktywnie włączyli się w ten projekt. W tym roku zakwalifikowano nas do „Szlachetnej Paczki”. Dostaliśmy nowe naczynia, kołdry, laptop, a nawet ekspres do kawy – mówi Kaczmarek.

Obawy o reakcje sąsiadów okazały się zbędne. – Działamy tu już osiem lat i wszyscy są dla nas bardzo życzliwi. Nawet najgorszy lokalny awanturnik niczego złego nam nie powiedział. Sąsiedzi pytają, co słychać albo czy pomóc wnieść siatki z zakupami – mówi Kaczmarek.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP