GM znowu łamie głowę nad sprzedażą Opla

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
3 listopada 2009, 11:39
Rada General Motors ma dzisiaj spotkać się w celu dokonania ponownej oceny planowanej sprzedaży Opla dla kanadyjskiego dostawcy części samochodowych Magna i rosyjskiego Sbierbanku.

Do kolejnego przeglądu tasiemcowej transakcji, która obfituje w polityczne przepychanki dotyczące redukcji miejsc pracy i pomocy państwowej, dochodzi po zgłoszeniu w zeszłym miesiącu przez Komisję Europejską wątpliwości, co do uczciwego przebiegu procedury przetargu.

Osoby zapoznane z sytuacją twierdzą, iż jest „bardzo prawdopodobne”, że rada GM wyrazi zgodę na sprzedaż dla Magny, ale nie mogą wykluczyć decyzji o zatrzymaniu sobie Opla.

Fritz Henderson, dyrektor wykonawczy GM, powiedział „Financial Times” dwa tygodnie temu, że zachowanie Opla jest jednym z planów rozważnych przez GM, gdy zajdzie taka konieczność. Ale równocześnie stwierdził on wtedy, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zamknięcie transakcji z Magną.

„Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby powrócili do punktu wyjścia” – powiedziała wczoraj jedna z osób znających sytuację amerykańskiego koncernu i dodała, że GM musiałby liczyć się ze stanowczym sprzeciwem 50-tysięcznej załogi Opla oraz europejskich rządów, gdyby zdecydował się zatrzymać producenta samochodów.

GM jest także związany regułami udzielonej mu przez rząd pomocy ratunkowej, która zakazuje subsydiowania nierentownych operacji zagranicznych oraz zmusza do skoncentrowania się na restrukturyzacji swoich czterech marek w USA.

Rainer Brüderle, nowo mianowany minister gospodarki Niemiec, także w zeszłym tygodniu odrzucił spekulacje, jakoby koalicja kanclerz Angeli Merkel miała na nowo przymierzać się do transakcji, a Opel ostatecznie nie zostałby sprzedany.

Warunkiem planowanej sprzedaży Opla dla Magny jest udzielenie przez Niemcy i inne rządy europejskie pożyczek i gwarancji w wysokości 4,5 mld euro.

Ale Neelie Kroes, unijna komisarz ds. konkurencyjności, wyraziła zaniepokojenie faktem, że pomoc państwowa została obiecana tylko Magnie. Jeśli tak było, wówczas doszło do naruszenia reguł wewnętrznego rynku i pomocy państwowej w Unii Europejskiej.

Kroes chce, aby GM i niemiecka rada powiernicza – która kontroluje 65 proc. udziałów Opla i nadzoruje procedurę sprzedaży – uzyskały od rządu potwierdzenie, że środki finansowe były dostępne także dla innych uczestników przetargu.

Niemiecki rząd zapewniał o tym już dwa tygodnie temu. Ale na wiele miesięcy przed tym zanim Bruksela zgłosiła swe zastrzeżenia, kilku niemieckich oficjeli stwierdzało bez ogródek, w publicznych oświadczeniach lub w prywatnych rozmowach, że oferta pomocy finansowej była skierowana tylko do Magny.

Transakcja może być podpisana w przyszłym tygodniu i sfinalizowana do końca roku, a więc tuz przed momentem, gdy w Oplu skończą się pieniądze.

Jakkolwiek umowa w tej sprawie wymaga aprobaty pakietu pomocy państwowej przez Komisję Europejską.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj