Handel długami w internecie nie ma nadzoru

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
6 listopada 2009, 03:00
Elektroniczne giełdy wierzytelności działają bez żadnego nadzoru. Nie ma przepisów, które regulowałyby zasady ich funkcjonowania. Skutek jest taki, że firmy prowadzące e-giełdy wyłączają swoją odpowiedzialność za wystawiane na aukcjach długi.

– Częstym postanowieniem regulaminów jest stwierdzenie, że operator giełdy nie ponosi odpowiedzialności za to, co się na niej dzieje. W takich sytuacjach e-giełda może stać się miejscem szykan i nadużyć – mówi Małgorzata Zamorska, radca prawny, partner z Kancelarii bnt Neupert, Zamorska & Partnerzy. Nikt nie sprawdza, czy wierzytelność zamieszczona na elektronicznej aukcji istnieje. Zasadą jest, że oferta zamieszczana jest na podstawie oświadczenia wierzyciela co do istnienia i wymagalności długu. – Brak jest wykazu dokumentów, które zobowiązany jest przedstawić wierzyciel, aby wystawić wierzytelność na sprzedaż – przyznaje Leszek Rydzewski, adwokat, wspólnik w kancelarii FKA Furtek Komosa Aleksandrowicz.

Ponadto w regulaminach znajdują się zapisy, które nie przewidują możliwości wnoszenia przez dłużników zastrzeżeń, trybu weryfikacji i zawieszania bądź anulowania oferty oraz sprzedaży wierzytelności. Osoby, które widnieją na e-giełdzie jako dłużnicy, nie wiedzą, do kogo mają kierować reklamacje.

Więcej: Rośnie nielegalny handel długami w internecie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj