Jeśli prezydent podpisze przyjętą przez Sejm ustawę hazardową, wydatki branży bukmacherskiej na reklamę w portalach internetowych i telewizjach mogą spaść nawet o 70 mln zł. – To wstępny szacunek, cały czas analizujemy konsekwencje wejścia w życie ustawy – mówi Damian Raciniewski, właściciel firmy Business Sport Solutions, która pracuje dla grupy Volantis, właściciela serwisów bukmacherskich Bet at Home, Betclick, Expekt.

Dodaje, że osiem podmiotów w branży e-bukmacherów wydaje rocznie na reklamę około 100 mln zł. Wydatki spadną, bo ustawa hazardowa obniży opłacalność ich biznesu. – Proponowany 12-proc. podatek od tej działalności jest najwyższy w Europie. Ci, którzy będą dalej prowadzić ten biznes w Polsce, nie wydadzą już tak dużo na reklamę i sponsoring. Inni mogą się w ogóle wycofać i wejść w szarą strefę – dodaje Damian Raciniewski.

Serwisy należące do Volantis sponsorują kluby piłkarskie Lech Poznań i Wisła Kraków, piłkarską reprezentację Polski oraz mecze piłki ręcznej. – Przymierzaliśmy się też do sponsoringu planowanego na styczeń Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem. Ale nie wiemy, czy będzie to możliwe – dodaje Damian Raciniewski. Nie ujawnia, ile firma wydaje rocznie na sponsoring. Szacuje jednak, że wartość wydatków wszystkich działających e-bukmacherów oscyluje wokół 50 mln zł rocznie.

Z ustawy niezadowolone są też firmy żyjące z reklamy. Przede wszystkim portale internetowe, które dotychczas zarabiały na współpracy z bukmacherami. W ofercie największych, odwiedzanych przez miliony użytkowników miesięcznie portali, takich jak Onet, Wirtualna Polska, Interia czy O2, znaleźć można nie tylko reklamy, lecz także serwisy stworzone we współpracy z bukmacherami. W takich przypadkach portal nie tylko dostaje pieniądze z reklam, ale także część przychodów z gier. W sumie, jak szacują przedstawiciele branży, rocznie na reklamę usług w sieci trafia w ten sposób około 20 mln zł.

– Umowa tylko z jedną firmą bukmacherską przynieść może nawet 1 mln zł przychodu rocznie. Poza tym są jeszcze zyski z reklam. W sumie może to być nawet 4 proc. przychodów dużego portalu – mówi nam anonimowo przedstawiciel jednego z największych portali.