Resort sprzedał papiery o łącznej wartości 5,4 mld zł. Popyt znów był bardzo duży, przekroczył 17 mld zł. Jeszcze w poniedziałek sukces przetargu nie był jednak wcale taki oczywisty. Wypowiedzi członków Rady Polityki Pieniężnej, w tym prezesa NBP, o zbliżającym się początku cyklu podwyżek stóp spowodowały, że w ciągu poprzedniego tygodnia rentowność dwuletnich papierów znacznie wzrosła, zbliżając się do 5 proc. Ale pomocną dłoń ministerstwu podało dwóch członków RPP. Najpierw Andrzej Bratkowski w wypowiedzi dla agencji Reuters stwierdził, że jest bardzo prawdopodobne, że w tym roku w ogóle nie będzie podwyżek. Potem Andrzej Rzońca dorzucił, że RPP będzie obserwować kurs złotego i uwzględniać go w swoich decyzjach, a złoty jest mocny, co jest substytutem zacieśnienia polityki pieniężnej, gdyż działa antyinflacyjnie.

Jeszcze we wtorek, gdy opublikowano obie wypowiedzi, urzędnicy MF odetchnęli z ulgą.

– Już widać powrót popytu na rynek. Rentowności spadają, ceny rosną, możliwe, że sprzedamy obligacje z dochodowością niższą niż miesiąc temu – mówił nam nieoficjalnie jeden z nich.

– Popyt był jednym z wyższych w historii. Wyraźnie ostudzone oczekiwania na podwyżki stóp NBP oraz poprawa nastrojów na rynku europejskim w połączeniu z dużą płynnością rynku krajowego, umiarkowaną podażą papierów skarbowych oraz kontynuacją pozyskiwania środków z prywatyzacji i emisji zagranicznych zaowocowały dużym popytem i spadkiem rentowności – cieszył się wczoraj w rozmowie z PAP Piotr Marczak, dyrektor Departamentu Długu Publicznego Ministerstwa Finansów.

Jest jednak kilka czynników ryzyka, o których ekonomiści radzą pamiętać. Po pierwsze, kurs walutowy. Jeśli złoty nadal będzie się umacniał ponad miarę, inwestorzy krótkoterminowi mogą zechcieć zrealizować zyski. To może spowodować znaczne wahania cen obligacji, co z kolei utrudni MF pozyskiwanie środków na obsługę budżetu.

Drugi czynnik to prywatyzacja. Jej fiasko będzie oznaczało konieczność większych emisji długu – a to może oznaczać większą tzw. premię za ryzyko. Czyli wzrost rentowności.

W stabilizacji rynku w najbliższych dniach nie pomaga też seria zaskakujących sygnałów płynących z Rady Polityki Pieniężnej. Ostatnie wahania rentowności obligacji dwuletnich to dobry przykład – w ciągu poprzedniego tygodnia ich rentowność wzrosła o 11 pkt baz. Według Dariusza Winka, głównego ekonomisty BGŻ, nieczytelne jest zwłaszcza stanowisko prezesa NBP Sławomira Skrzypka, który do tej pory uchodził za zwolennika łagodnej polityki pieniężnej. Ale z drugiej strony rynek zaskoczył też Andrzej Bratkowski, który dotychczas postrzegany był jako jastrząb, czyli zwolennik wzrostu stóp.

Dariusz Winek dodaje, że utrzymująca się niepewność co do stóp procentowych może powodować wahania cen i rentowności najkrótszych obligacji. Tymczasem to właśnie obligacje dwuletnie są jednym z głównych źródeł finansowania potrzeb pożyczkowych.

Poza tym wysokie ceny obligacji nie będą utrzymywać się wiecznie. Remigiusz Grudzień z PKO BP uważa, że może on jeszcze potrwać od połowy roku, a potem ceny obligacji mogą zacząć spadać.