Spadek wartości euro wobec złotego już widać w cennikach salonów samochodowych. Tańsze są m.in. toyoty.

– Z powodu umacniającego się kursu złotego wobec euro obniżyliśmy ceny średnio o 3–4 proc. – mówi Maciej Kilim, z działu sprzedaży i marketingu Toyota Motor Poland.

Eksperci podkreślają, że korzyści dla klientów nie zawsze należy identyfikować wprost z obniżką cen. Często korzystny dla importerów trend kursowy przekłada się bowiem na promocyjną ofertę dodatkowego wyposażenia lub czasowe upusty na wybrane modele. Tak robią np. producenci francuscy: Citroen i Renault.

W Renault trwa np. promocja aut ekologicznych, modele clio, megane i thalia można kupić taniej od 3,6 do 6 tys. zł. 2 tys. zł mniej zapłacą natomiast ci, którzy zdecydują się na skodę fabia. Marcin Weksej, rzecznik prasowy Skoda Auto Polska, wprowadzenie upustów już w marcu tłumaczy tym, że fabia i drugi model objęty rabatem, tj. Roomster, doczekają się wkrótce swoich następców.

Ceny obniżył już także Volkswagen, ale tylko na wybrane modele samochodów, i to nie osobowych, ale dostawczych.

Jak mówi Tomasz Tonder, rzecznik prasowy marki Volkswagen w Kulczyk Tradex, o 6,6 proc. staniały caddy life i maxi life, a cena craftera jest niższa o 2,3–7,3 proc. Kilka tysięcy złotych można już także zaoszczędzić, kupując auta z rocznika 2010 w salonach Fiata.

– Dla importerów sygnałem do poprawy ofert jest nie tylko wzmocnienie kursu złotego, ale również spadek sprzedaży nowych samochodów, do jakiego doszło w pierwszych miesiącach tego roku – mówi Andrzej Halarewicz, szef badającej rynek firmy JATO Dynamics w Polsce.

Według carmarket.com.pl w pierwszych dwóch miesiącach tego roku w CEPiK zarejestrowano tylko 33 tys. samochodów osobowych – prawie o 22 tys. mniej niż w 2009 roku.

W tym czasie wzrósł natomiast import używanych samochodów. Według Ministerstwa Finansów do końca lutego sprowadziliśmy ich 97,6 tys., o 13 tys. więcej niż rok wcześniej.

Sprzedawcy nowych samochodów muszą temu zaradzić i dlatego według Andrzeja Halarewicza w kwietniu dojdzie do wysypu promocyjnych ofert. Jednak importerzy do czasu ewentualnego rozpoczęcia kolejnych akcji promocyjnych milczą jak zaklęci. Nasuwa się pytanie, jak dużych przecen możemy oczekiwać?

Według Macieja Kilima klienci nie powinni liczyć na przeceny tak duże jak przed dwoma laty, kiedy złoty gwałtownie się umacniał. Wtedy np. Toyota obniżyła ceny nowych aut nawet o 16 proc. Przypomnijmy, że w ślad za japońską marką poszły szybko inne koncerny. W efekcie sprzedaż nowych samochodów osobowych wzrosła o 9,2 proc., do ponad 320 tys. sztuk. Rok później branża też nie miała powodów do narzekań. Mimo że kurs złotego uległ gwałtownemu osłabieniu, to dealerzy z powodzeniem 1/5 aut sprzedali z powrotem za granicę w ramach tzw. reeksportu. Popyt na auta u naszych zachodnich sąsiadów dodatkowo stymulowały premie ekologiczne dla właścicieli starych samochodów, którzy przy zakupie nowego auta decydowali się go zezłomować. Gdy ich zabrakło, popyt na nowe auta szybko osłabł również tam.