Dlaczego tragedia w Smoleńsku i śmierć Lecha Kaczyńskiego nie wzruszyły rynków finansowych?

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
13 kwietnia 2010, 09:00
giełda
Rynki pozostały niewzruszone katastrofą w Smoleńsku/DGP
Sobotnia katastrofa samolotu prezydenckiego w Smoleńsku poruszyła niemal wszystkich Polaków, a także miliony ludzi za granicą. Jednak warszawska giełda osiągnęła w poniedziałek kolejne szczyty, a złoty się umocnił. Wyjaśniamy, dlaczego tak się stało.

O losach rynków walutowych oraz indeksów giełdowych przesądzają inwestorzy oraz instytucje finansowe z całego świata. Opierają się oni na informacjach i danych makroekonomicznych nie tylko z kraju, w którym zainwestowali swoje pieniądze, ale także z całego świata.

Polska zyskała duże zaufanie wśród inwestorów, którego, jak się okazało, nie potrafi złamać nawet wielka tragedia. Dzięki temu, że władza zachowała ciągłość, zaufanie to nie zostało w żaden sposób podważone. Analityk Marcin Lachowski z BM BGŻ powiedział nawet, że pokazaliśmy zachodnim inwestorom, iż polska gospodarka, nawet w obliczu ogromnej tragedii, jest mocna i stabilna.

"Żaden kraj w ostatnich latach nie był tak mocno testowany, a Polska wyszła z tego testu zwycięsko" - powiedział Lachowski.

Także na innych rynkach krajowych mamy do czynienia z coraz większą pewnością i stabilnością. Przyznanie pomocy Grecji i prawdopodobnie zakończenie wielotygodniowej dyskusji ma bardzo dobry wpływ na graczy.

Giełda na szczytach

"Wzrost na giełdzie był nawet silniejszy niż na innych parkietach w Europie. Oczywiście, to nie smoleńską tragedię dyskontowali dziś inwestorzy. Wzrost cen akcji to pochodna niedzielnych ustaleń, dotyczących europejskiej pomocy dla Grecji, która może liczyć na 45 mld EUR linii kredytowej" - ocenił analityk Open Finance, Emil Szweda.

Jak powiedział analityk Roman Przasnyski z Gold Finance, na warszawskim parkiecie niewielkie wahania i pewną dezorientację można było zauważyć jedynie w pierwszych minutach handlu. Główne indeksy zaczęły dzień od niewielkiego spadku sięgającego 0,2-0,3 proc. Szybko jednak znalazły się nad kreską.

Ostatecznie indeks największych spółek notowanych na giełdzie w Warszawie WIG20 po spokojnej sesji wzrósł o prawie 1 proc. Ustanowił tym samym swój nowy rekord w tym roku. Być może, tak jak Polacy, rynki w naszym kraju pokazują światu, że są silne i godne zaufania inwestorów, niezależnie od czynników zewnętrznych.

Polska waluta rośnie razem z gospodarką

O sile złotego świadczą przede wszystkim mocne fundamenty gospodarcze. W swoich raportach naszą walutę wspierają także największe banki na świecie. Wczoraj analitycy Citigroup i RBC Capital napisali, że sobotnia katastrofa w Smoleńsku, w której zginął prezydent Lech Kaczyński oraz najważniejsze osoby w państwie, nie przyniesie osłabienia polskiej waluty.

Według Nigela Rendella, starszego stratega z banku RBC w Londynie, gospodarka Polski jest jedną z najsilniej rozwijających się w całej Europie, dlatego złotemu nie grożą duże wahania.

Także na rynku walutowym bodźcem do kupowania naszej waluty były weekendowe ustalenia członków Unii Europejskiej, którzy zdecydowali o przyznaniu wielomiliardowej pomocy upadającej Grecji. Doszło do znaczącego umocnienia się euro w stosunku do dolara amerykańskiego, a w ślad za nim umocnił się złoty.

Jak powiedział analityk Domu Maklerskiego BOŚ Marek Rogalski, tematem, który może nurtować inwestorów jest kwestia obsady miejsca po tragicznie zmarłym Sławomirze Skrzypku oraz termin kolejnej interwencji NBP na rynku. Bowiem w dzień przed wylotem do Smoleńska prezes NBP przeprowadził operację, w której osłabił złotego, wyprzedając część zapasów NBP (Zbyt mocny złoty może szkodzić polskim eksporterom, którzy stają się mniej konkurencyjni. NBP uznał, że nadszedł moment, w którym należało zainterweniować).

Jak mówią analitycy, złoty znalazł się w pozytywnym trendzie i pod wpływem pozytywnego globalnego sentymentu. Jak widać, nawet śmierć najważniejszych osób w państwie nie potrafi zmienić tych czynników.

Bo liczy się tylko zysk...

Dla graczy, zarówno giełdowych, jak i na rynku walut, liczy się przede wszystkim zysk. Skoro funkcjonowanie państwa nie było zagrożone, a władze sprawnie objęli zastępcy tych, którzy polegli w sobotniej katastrofie w Smoleńsku, inwestorzy nie zmienili swoich celów ani preferencji. Jak stwierdził ironicznie Piotr Kuczyński, analityk Xelion, rynki finansowe nie mają serca, duszy ani sumienia… Inwestorzy mają za to portfele, które muszą się pogrubiać.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj