Brytyjski koalicyjny rząd konserwatystów i liberałów ogłosił swoje gospodarcze plany

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 maja 2010, 18:05
Brytyjski koalicyjny rząd konserwatystów i liberałów zapowiedział, że w terminie 50 dni przedstawi nadzwyczajny budżet i jeszcze w obecnym roku obrachunkowym obetnie wydatki rządowe o 6 mld funtów.

Od kwietnia 2011 r. (początek najbliższego roku obrachunkowego) najmniej zarabiającym zostanie podniesiony próg przychodów wolnych od podatku. Rząd zapowiada reformę strukturalną bankowości, rozprawę z nieuzasadnionymi premiami w bankach, podatek od transakcji finansowych (podyktowany chęcią poskromienia spekulacji). Wszystkie resorty rządowe dokonają przeglądu wydatków.

>>> Raport: Wybory w Wielkiej Brytanii

Za kadencji obecnego parlamentu wstąpienie do eurostrefy nie wchodzi w grę. Rząd przystąpi do prac nad ograniczeniem zasięgu unijnej dyrektywy dotyczącej czasu pracy. Nie zgodzi się na oddanie Brukseli nowych prerogatyw, o ile Brytyjczycy nie zaakceptują tego w referendum.

>>> Czytaj też: Koalicja Partii Konserwatywnej i Liberalnych Demokratów skupi się na finansach publicznych

Zmniejszy się liczba deputowanych Izby Gmin (obecnie - 650). Wyborcy będą mieli prawo odwołania "skorumpowanego" posła. Zreformowany zostanie system finansowania partii politycznych, powstanie obowiązkowy rejestr dla lobbystów.

Jeśli chodzi o politykę dotyczącą środowiska, nowy rząd opodatkuje linie lotnicze, a nie ich pasażerów, będzie popierał budowę superszybkich pociągów, utworzy tzw. zielony bank finansujący inwestycje w ochronie środowiska, na nowe elektrownie węglowe zgodzi się tylko wówczas, gdy będą oparte na technologii CCS (przechwytywania CO2 i magazynowania go).

Rząd powoła komisję, która zbada długofalową perspektywę dla państwowego systemu emerytalnego. Zwyżki państwowych emerytur będą kalkulowane w stosunku do średniej zarobków, a nie średniej stopy inflacji. Wydatki na służbę zdrowia będą rok w rok rosnąć powyżej stopy inflacji.

Proponowane przez laburzystów karty tożsamości nie zostaną wprowadzone. Program jest syntezą, a zarazem kompromisem programów wyborczych obu koalicyjnych partnerów. Liberałowie chcieli dalej idącej reformy ordynacji i byli przeciwni pociskom Trident.

Torysi popierają rozwój energetyki nuklearnej, ale zgodzili się, by liberałowie powstrzymali się od głosowania w tej sprawie. Liberałowie będą mogli powstrzymać się od głosowania ws. ulg podatkowych dla małżeństw, a torysi prowadzić kampanię przeciwko zmianie ordynacji wyborczej, której chcą liberałowie.

Największe zainteresowanie skupiają na sobie plany nowego rządu wobec deficytu budżetowego i długu publicznego, które będą przedstawione w nadzwyczajnym budżecie do 1 lipca. Nowy premier, konserwatysta David Cameron powiedział na konferencji prasowej, że sojusz jego partii z liberałami jest "zmianą historyczną i sejsmiczną", podyktowaną dążeniem do stworzenia "silnego i stabilnego rządu".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj