Polska waluta traci, jednak nie powinna dojść do 4 zł za euro

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
23 listopada 2010, 16:53
Napięta i nerwowa sytuacja na rynkach światowych, związana m.in. z problemami finansowymi Irlandii, powoduje, że awersja do ryzyka wzrasta, a złoty traci - uważają analitycy.

Tydzień upłynie pod znakiem spadków notowań PLN, jednak złoty nie powinien dojść do poziomu 4/EUR. Decyzja RPP spowodowała spadek rentowności krótkich papierów dłużnych. W dalszej części tygodnia kluczowe dla FX będą wieści z rynków światowych, a szczególnie z rynków peryferyjnej Europy - oceniają.

"Na rynkach światowych nadal utrzymują się słabe i nerwowe nastroje. Inwestorzy w dalszym ciągu są niespokojni o sytuację na świecie, o to, czy kryzys z Irlandii nie rozleje się na inne kraje. To sprawia, że rośnie awersja do ryzyka, a w konsekwencji na wartości traci złoty" - powiedziała PAP Dorota Strauch, analityk z banku Raiffeisen.

"Wydaje się, że wobec braku możliwych sygnałów polepszających sytuację, złoty w perspektywie tygodnia będzie nadal tracił" - dodała.

Jej zdaniem wartość złotego nie powinna jednak w tym tygodniu spaść poniżej 4,00/EUR.

"Na dzisiejszej sesji złoty tracił. Chwilowo wybił się powyżej poziomu 3,97 za euro, teraz lekko wrócił w stronę poziomów otwarcia. Decyzja RPP była dla krajowego rynku walutowego neutralna" - dodała Strauch.

We wtorek RPP zdecydowała o pozostawieniu stóp procentowych bez zmian, stopa referencyjna wynosi nie mniej niż 3,50 proc.

Zdaniem Piotra Żółtowskiego, dilera SPW z BPH, po decyzji RPP oczy inwestorów z FI zwrócone będą w stronę wydarzeń światowych. W najbliższych dniach krajowy rynek obligacji podążać będzie za sytuacją na rynkach peryferyjnej Europy.

"To co miało być istotne dla długu w tym tygodniu, w Polsce już się wydarzyło. Rada Polityki Pieniężnej podjęła decyzję o pozostawieniu stóp na niezmienionym poziomie. Teraz zaczynamy być uzależnieni od tego, co się będzie działo globalnie - tu z jednej strony mamy problemy finansowe peryferyjnej Europy, a z drugiej strony dobrą kondycję rynków bazowych. Widać, że powoli zaczynamy podążać za tym, co się dzieje na tych rynkach bardziej zagrożonych" - powiedział PAP Żółtowski.

"Z większymi wnioskami należy jednak poczekać przynajmniej do zamknięcia jutrzejszej sesji, gdyż dzisiaj mieliśmy dopiero pierwszy dzień zmienionego sentymentu i ciężko jednoznacznie ocenić sytuację" - dodał.

W opinii Żółtowskiego, decyzja RPP przyniosła spadek rentowności na krótkim końcu krzywej.

"Większą część dnia dług był na stabilnych poziomach, lekko poniżej rentowności jakie mieliśmy na wczorajszym zamknięciu. Końcówka dnia, po decyzji RPP, przyniosła spadek rentowności na krótkim końcu oraz wzrost na długim. Ciężko zinterpretować dlaczego dłuższy koniec tak zareagował - zawsze podążył za rynkami bazowymi, a teraz mamy odwrotną sytuację. Być może jest to skutek zachowania giełd oraz osłabiania złotego, co przy dość niewielkich obrotach dziś na rynku spowodowało wzrosty rentowności tuż przed zamknięciem sesji" - dodał.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj