„Dziś w Warszawie liczyły się jedynie KGHM, Lotos i PKN (PKNORLEN). Sięgające od 4 do 6 proc. wzrosty ich kursów wystarczyły, by WIG20 znalazł się najwyżej od czerwca 2008 r. Ale rekordu nie dowiózł do końca" – powiedział Roman Przasnyski z Open Finance. Dodał, że inwestorzy na warszawskiej giełdzie początkowo ociągali się z kupowaniem akcji. Na otwarciu wartość naszych indeksów niewiele różniła się od osiągniętej w trakcie poniedziałkowego fixingu. Nie pomagał im zbytnio optymizm na głównych parkietach europejskich. Tam wskaźniki rano zyskiwały po 0,5-0,6 proc. Gdy jednak po godzinie handlu poszły bardziej zdecydowanie w górę, a u nas rynek dostał przyspieszenia. 

„W gronie blue chipów poważniejsza zwyżka była udziałem zaledwie trzech spółek. W południe akcje KGHM zyskiwały ponad 5 proc., papiery Lotosu rosły o 4,5 proc. a PKN Orlen o ponad 4 proc. Patrząc na skład liderów, nietrudno się domyśleć, że pomagały im wzrosty na rynku surowcowym. Notowania ropy naftowej przekroczyły 92 dolary za baryłkę, osiągając poziom najwyższy od dwóch lat, kontrakty terminowe na miedź zwyżkowały o 2,5 proc. Nikt nie przejmował się spekulacjami chińskiej prasy o możliwości podwyżki stóp procentowych w Państwie Środka już w najbliższy weekend" – dodał analityk OF. Zaznaczył jednak, że o tym jak bardzo selektywny i ograniczony charakter ma dzisiejsza zwyżka świadczy to, że do południa połowa spółek wchodzących w skład WIG20 traciła na wartości, a kolejne trzy zyskiwały na wartości jedyne symbolicznie.

„Wzrostami sięgającymi 1 proc. mogły pochwalić się jedynie BRE, CEZ i PBG. W najlepszym momencie indeks największych firm zyskiwał nieco ponad 1 proc., docierając do 2780 punktów. Przełamał tym samym poprzedni szczyt z 9 listopada i znalazł się na poziomie najwyższym od czerwca 2008 r. Tu jednak pojawiła się chęć realizacji zysków i niewielkie cofnięcie się wskaźnika" – dodał Przasnyski.

Skala zwyżki indeksu szerokiego rynku była o połowę mniejsza, a wskaźniki małych i średnich spółek niemal przez cały dzień przebywały pod kreską. To skłania do wniosku, że optymizm pochodził głównie ze strony inwestorów zagranicznych. Nie brakowało go także na pozostałych rynkach europejskich.

„Po południu rozwarstwienie na naszym rynku było jeszcze bardziej widoczne. Momentami na minusie było czternaście spośród dwudziestu papierów składających się na WIG20. Osamotnionej wielkiej trójce coraz trudniej było utrzymać indeks na rekordowym poziomie. Nie pomogło nawet dobre rozpoczęcie sesji na Wall Street, gdzie S&P500 zyskiwał niemal 1 proc." – wskazał analityk OF. Ostatecznie WIG 20 zyskał 0,66 proc. i wynosi 2765,38 pkt. WIG zwiększył swoją wartość o 0,36 proc. i wynosi 47516,57 pkt. Obroty wyniosły 2,2 mld zł.