Bakterie zawarte w jogurtach Activia wspomagają regularne funkcjonowanie przewodu pokarmowego, a napój DanActive podnosi odporność organizmu – tak reklamował swoje produkty w Stanach Zjednoczonych koncern Dannon (w Polsce znany jako Danone). Gdy prawdziwość tych treści zanegowała w środę Federalna Komisja Handlu, firma zgodziła się wypłacić 21 mln dolarów za wprowadzanie konsumentów w błąd.

To może być dopiero początek prawdziwych problemów francuskiego koncernu mleczarskiego. Jego reklamy budzą bowiem kontrowersje także w Europie.

Na polskim rynku Activia i Actimel (odpowiednik amerykańskiego DanActive) nadal mają cudowne właściwości. Polski oddział Danone zapewnia, że ma opinie ekspertów, które to potwierdzają.

Sposób na biegunkę

Actimel i Activia należą do najlepiej sprzedających się produktów Danone’a. Koncern sprzedaje je w przeszło 20 krajach świata, a ich cena jest wyraźnie wyższa od tradycyjnych jogurtów, właśnie z uwagi na rzekome walory lecznicze.

Brytyjski urząd ds. reklam już w październiku 2009 roku zakazał pokazywania reklamy Actimela, która podaje, że picie jogurtu wpływa pozytywnie na dzieci. Zaś 9 grudnia tego roku Europejski Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) stwierdził, że w jego opinii picie Actimela nie hamuje – jak zapewnia producent – biegunki i nie ma wartości osłonowych w przypadku zażywania antybiotyków.

>>> Czytaj też: Danone odebrał chińską lekcję

Francuzi przekonywali do tego konsumentów nie tylko w reklamach telewizyjnych, lecz także na swojej stronie internetowej. Można na niej przeczytać, że „udowodniono naukowo, iż Actimel spełnia niektóre kryteria probiotyków”. W tym samym miejscu Danone powołuje się na „osiem testów klinicznych pokazujących zdolności Actimela do zapobiegania i zwalczania biegunki”.

Federalna Komisja Handlu podważyła te rewelacje, ale polski oddział koncernu twierdzi, że cała sprawa dotycząca ugody zawartej przez koncern w Stanach Zjednoczonych nie ma żadnego związku z Polską. To tak, jakby rzecz dotyczyła nie tych samych, ale różnych produktów.

– Sprawa dotyczy wyłącznie kwestii sposobu komunikacji produktów prowadzonej w Stanach Zjednoczonych i tamtejszych uregulowań prawnych – mówi Ewa Zacharewicz z polskiego oddziału Danone i zapewnia, że korzyści zdrowotne obu produktów zostały naukowo potwierdzone. Działanie Activii w 17 badaniach klinicznych, a działanie Actimela w 27 badaniach opublikowanych w niezależnych międzynarodowych pismach naukowych o wysokiej renomie.

Kary nie ma

W Polsce reklamy Danone kilka razy trafiały już pod obrady Rady Etyki Reklamy. Za naruszające kodeks uznano dwie – tę, w której zapewniano, że „90 proc. klientek potwierdza skuteczność” jogurtu. I drugą, gdzie pokazano zdrowe i kolorowe dziecko na tle innych, chorych i szarych. Zdrowe dziecko oczywiście piło Actimel. Danone został skrytykowany, ale nie ukarany. – Nie mamy żadnych prawnych mechanizmów, by karać za takie reklamy. Możemy tylko wskazywać, co powinno być poprawione – usłyszeliśmy w radzie.

W Polsce jedynie UOKiK może podjąć interwencję w przypadku, gdy reklama wprowadza konsumentów w błąd, naruszając tym samym ich ekonomiczne interesy. – Po przeprowadzeniu postępowania UOKiK może nałożyć karę w wysokości do 10 proc. ubiegłorocznego przychodu firmy – mówi Agnieszka Majchrzak z UOKiK. Do tej pory urząd ukarał za takie praktyki kilka firm z branży spożywczej. Zbyszko Company za przekonywanie klientów, że oprócz reklamowanej przez niego Veroni Mineral Fit wszystkie inne aromatyzowane napoje bezalkoholowe są szkodliwe, ponieważ mają konserwanty, dostał 240 tys. zł kary. Ukarano także produkty z Zielarni Ojca Klimuszko za zapewnianie klientów, że wystarczy ich spożywanie, aby schudnąć.

Na razie jednak UoiK nie widzi podstaw do karania Danone.

Tradycyjny kefir jest najlepszy

dr Zbigniew Hałat

lekarz specjalista dziedziny zdrowia publicznego

Reklamowanie jogurtów jako posiadających jakieś specjalne bakterie probiotyczne to ewidentny przykład „medycyny reklamowej”. Owszem są badania potwierdzające skuteczność takich bakterii i to, że przeżywają one drogę pasteryzacji produktu, a potem procesu trawiennego, ale równolegle są też obalające tę tezę. Tak więc zachwalanie jakiegoś konkretnego szczepu bakterii jako najlepszego jest mocno kontrowersyjne. Ale są za to tradycyjnie znane kefiry, w których obok bakterii funkcjonują grzyby i drożdże, i które łącznie mają pozytywny wpływ na układ trawienny.