Muenchau: Niemcy błędnie interpretują kryzys

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
22 lutego 2011, 03:17
Wolfgang Muenchau
Wolfgang Muenchau/DGP
By zrozumieć strategię Angeli Merkel, trzeba się przyjrzeć, jak tłumaczy kryzys w strefie euro.

Kiedy my zastanawiamy się, jak rozwiązać kryzys bankowy w Europie, Angela Merkel rozwiązuje go w innych rejonach, jednak nie tam, gdzie należy. Niemcy interpretują sytuację, wychodząc od kłamstwa powtarzanego przez establishment tego kraju od 20 lat – że unię walutową można utrzymać dzięki prostym zasadom polityki monetarnej i fiskalnej oraz że regulacje finansowe i nierównowaga w obrotach bieżących nie mają znaczenia. Kryzys strefy euro to dowód, że tak nie jest.

Merkel zaoferowała swoim europejskim kolegom faustowski pakt: Niemcy zgodzą się na podwyższenie pułapu kredytowego dla Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej, jeśli każde państwo członkowskie eurostrefy będzie gotowe, by ekonomicznie upodobnić się do Niemiec. Doradcy polityczni Merkel przygotowali sześciopunktowy program ekonomicznych tortur. Spotkał się on jednak z krytyką podczas posiedzenia Rady Europejskiej 10 dni temu. Obecnie jest martwy.

Sześciopunktowy plan Niemców zawalił się. Pozostała nadzieja: nominacja Axla Webera na prezesa Europejskiego Banku Centralnego. Weber byłby wystarczającym symbolem dominacji Niemiec w systemie gospodarczym. Jego rezygnacja z udziału w wyścigu postawiła Merkel w trudnej sytuacji. Potrzebuje teraz konkretnego porozumienia w sprawie tego, co wciąż uparcie nazywa paktem na rzecz konkurencyjności. Nie może być więc tak, że na marcowym szczycie Merkel nie wynegocjuje dobrego kompromisu, a prezesem EBC będzie Mario Draghi.

Dlatego Merkel sugeruje, że jej elastyczność w sprawie Draghiego jest uzależniona od tego, co uda się jej wygrać w marcu. Minimum, które może ją usatysfakcjonować, to poważne zobowiązanie dotyczące redukcji długu publicznego. Niemcy chcą, by państwa członkowskie wprowadziły zasadę zrównoważonego budżetu do swoich konstytucji. Co, jeżeli Merkel nie wynegocjuje zadowalającego jej porozumienia? Zawetuje nominację Draghiego czy blefuje? Nie wyobrażam sobie reakcji rządu Włoch, gdyby jego kandydat został odrzucony z powodów ksenofobicznych, a tak interpretowano by utrącenie kandydata z południa Europy.

Może być tak: pakt zwalczający nie ten kryzys, co trzeba, zostaje zawetowany lub rozwodniony, nie ma wiarygodnej strategii rozwiązania kryzysu bankowego, a EBC pokieruje ktoś z trzeciego rzędu. Nie sposób się z tym pogodzić.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj