Agencje nieruchomości i firmy doradztwa inwestycyjnego nie pamiętają, kiedy ostatnio ruch w interesie był tak duży. Na rynku handlu ziemią liczba transakcji w pierwszych czterech miesiącach tego roku wzrosła – zależnie od firmy – 50 do 100 proc. I to w porównaniu do całego roku ubiegłego, a nie okresu styczeń – kwiecień.
>>> Czytaj też: Ceny mieszkań w Warszawie 10.05.2011
Tylko agencja Colliers International pośredniczyła w transakcjach kupna-sprzedaży ziemi o łącznej wartości 200 mln zł – o 90 proc. więcej niż w całym 2010 roku. – Wprawdzie poprzedni rok był okresem wyjątkowej posuchy, ale to, co teraz się dzieje, zaczyna przypominać czasy boomu 2007 – 2008 – mówi Emil Dymeradzki z działu gospodarki gruntami Colliers. Firma sprzedała m.in. 2,7 ha terenów po Stoczni Gdańskiej, gdzie powstanie osiedle mieszkaniowe i 4,8 ha w Krakowie z przeznaczeniem pod centrum biurowo-usługowe.
Będą sklepy i mieszkania
W Warszawie rozpoczynają się negocjacje w sprawie sprzedaży 40 ha gruntów należących do Fabryki Samochodów Osobowych. Jak dowiedział się „DGP”, ich kupnem zainteresowanych jest kilkunastu inwestorów. Zapowiadają budowę osiedli mieszkaniowych oraz centrum handlowo-usługowego.
Ożywienia na rynku ziemi doświadczyły też firmy King Sturge oraz CB Richard Eblis, zajmujące się doradztwem inwestycyjnym. Ich zdaniem zauważalny jest ciekawy trend – zainteresowane działkami są zagraniczne firmy budowlane i fundusze inwestycyjne, szczególnie te planujące budowę centrów handlowych. Do końca roku chcą wybudować 650 tys. metrów kwadratowych powierzchni handlowych – tyle, ile w rekordowym 2008 r. Tym razem jednak na celowniku inwestorów są głównie mniejsze miasta, np. Słupsk, Konin czy Jaworzno.
Im większe zainteresowanie gruntami, tym większe sumy wchodzą w grę. J.W. Construction może zapłacić nawet 170 mln zł za 8 ha gruntów na stołecznej Woli. Deweloper negocjuje zakup gruntu z funduszem Black Lion. Jeżeli dojdą do porozumienia w sprawie ceny, będzie to największa transakcja na rynku gruntów w ostatnich kilkunastu miesiącach.
Rośnie popyt, rosną ceny
Rosnący popyt na grunty automatycznie przekłada się na ich ceny. Od początku stycznia działki w Krakowie, Trójmieście i Wrocławiu podrożały o 20 proc., a w Warszawie nawet o 30 proc. – Podwyżki dotyczą najatrakcyjniejszych lokalizacji – zaznacza Katarzyna Kogut z King Sturge. I dodaje, że klienci ostro negocjują wywoławcze kwoty albo wybierają tańsze działki, np. na obrzeżach miast. Jej zdaniem średnie ceny transakcyjne są dziś o 20 – 30 proc. niższe od wywoławczych.
>>> Czytaj też: Mieszkanie z rynku wtórnego czy od dewelopera? Sprawdź, co się bardziej opłaca
Ożywienie na rynku sprzedaży ziemi to dobry znak dla rynku pracy. Już dziś co druga firma budowlana poszukuje wykwalifikowanych robotników, fachowców i inżynierów. Analitycy szacują, że w 2011 roku zatrudnienie w tej branży wzrośnie z 600 tys. do ponad 900 tys. osób. Jak wynika z danych Ministerstwa Gospodarki, już w pierwszym kwartale tego roku zatrudnienie w budownictwie wzrosło o 8,4 proc. w porównaniu z tym samym okresem roku ubiegłego.
Boom w budownictwie przewiduje również Stowarzyszenie Producentów Cementu. W pierwszym kwartale tego roku sprzedało 2,6 mln ton surowca – to o ponad 45 proc. więcej niż w tym samym okresie rok wcześniej.
Powodów do zadowolenia nie mają jedynie ci, którzy jeszcze nie mają własnego mieszkania. Jeżeli boom nie jest chwilowy i w najbliższych kwartałach deweloperzy nadal będą wykupowali grunty i rozpoczynali budowy, to wkrótce czeka nas powtórka z rozrywki – ceny nieruchomości poszybują w górę do rekordowych poziomów z lat 2007 – 2008.
W jaką ziemię inwestować?
Kto traktuje grunty budowlane jako rodzaj inwestycji, powinien rozważyć kupno działki niedaleko dużego miasta. Według analityków tak położone nieruchomości będą najszybciej zyskiwały na wartości. Wiąże się to z trendem przenoszenia się osób w średnim wieku z mieszkań w centralnych dzielnicach dużych miast do domów jednorodzinnych w podmiejskich miejscowościach.
Aby w ciągu kilku lat osiągnąć zadowalającą stopę zwrotu, należy szukać ziemi relatywnie taniej. Jeżeli ceny działek w danej lokalizacji w kilku ostatnich latach odnotowały znaczny wzrost, to kolejne podwyżki w przyszłości mogą być ograniczone.
Ważne są także plany gminy dotyczące danego rejonu. Jeżeli w najbliższych latach planowana jest rozbudowa infrastruktury drogowej lub technicznej (np. podciągnięcie prądu), to można się spodziewać wzrostu średnich cen działek w tym rejonie. Warto zorientować się, co można wybudować na sąsiednich działkach. Jeśli w danej okolicy zaczną powstawać domy jednorodzinne, można mówić o tzw. efekcie domina: wzrośnie zainteresowanie okolicą, a ceny działek pójdą w górę.
