Koczot: Wizja kontra praca, czyli lotnisko zamiast autostrad

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
6 czerwca 2011, 03:48
Stanisław Koczot
Stanisław Koczot/Forsal.pl
Rząd ma problemy z realizacją podstawowych planów, więc snuje publicznie śmiałe wizje, by zatrzeć wrażenie porażki. Stąd pomysły na budowę lotniska centralnego i kontrakt na Pendolino

Ministrowie mają kolosalne problemy z budową autostrad i stadionów, ale za to nie brakuje im ambitnych pomysłów. Te dalekosiężne wizje mają przykryć niepowodzenia związane z realizacją konkretnych planów.

Taką pomysłową przykrywką stała się ostatnio budowa centralnego lotniska między Warszawą a Łodzią. Pomysł został odgrzany w zeszłym tygodniu, kiedy na światło dzienne wyszedł skandal z budową autostrady A2.

Idea lotniska nie jest nowa, ale funkcjonowała dotychczas w sferze tzw. śmiałych wizji. Nagle okazało się, że o krok od jej przyjęcia jest rząd. Co ciekawe, centralny port oznacza zamknięcie warszawskiego Okęcia, czyli wyrzucenie w błoto dobrych kilku miliardów złotych, jakie poszły na inwestycje.

>>> Czytaj  też: Warszawa przed Euro 2012: zobacz stan najważniejszych inwestycji

Oczywiście nie ma się co czepiać ambitnych wizji, potrzebuje ich każdy człowiek, żeby chociaż czasami oderwać się od szarej rzeczywistości – potrzebuje ich Polak, Rosjanin, Amerykanin, a także minister infrastruktury Cezary Grabarczyk.

To kolejny odważny pomysł ministra. Kilka dni wcześniej udało się zaklepać kontrakt na Pendolino, czyli szybki pociąg, który w polskiej wersji jest lekko wybrakowany, bo nie będzie rozwijał maksymalnej prędkości. Chociaż naszej infrastrukturze jeszcze daleko do standardów, jakich wymaga Pendolino, nie przeszkodziło to w podpisaniu kontraktu za kilkaset milionów euro.

>>> Czytaj też: Szybka kolej w Polsce: zobacz, jak będą wyglądać polskie Pendolino za 2,6 mld zł

Centralne lotnisko za ponad 12 mld zł, zaorane Okęcie, szybkie pociągi jadące pół doby z Warszawy nad morze... Co jeszcze? Na szczęście minister Grabarczyk nie ma takich możliwości jak radzieccy towarzysze, którzy potrafili odwrócić bieg syberyjskich rzek. Może więc uda mu się posiać kukurydzę na pasach startowych warszawskiego lotniska, ale Wisły przez Łódź chyba nie przeprowadzi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj