Rząd Niemiec planuje obniżyć podatki w 2013 r.

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
4 lipca 2011, 14:23
fot. Stephen Finn
fot. Stephen Finn /ShutterStock
Od 1. maja bieżącego roku Niemcy otworzyły rynek pracy dla Polaków. Teraz ten kraj może okazać się jeszcze atrakcyjniejszym miejscem do życia. Ze względu na wysoki wzrost gospodarczy rząd Niemiec planuje obniżyć podatki dla osób o średnich i niskich dochodach. Tymczasem równie szybko rozwijająca się Polska podniosła podatek VAT.

Chadecko-liberalny rząd Niemiec zdecyduje w środę o obniżeniu podatków od 2013 roku - poinformował w poniedziałek minister gospodarki Philipp Roesler. Opozycja skrytykowała te plany i oskarżyła partie rządzące o składanie obietnic bez pokrycia.

Na razie nie wiadomo, jaka będzie wartość zapowiedzianych cięć podatkowych. Przywódcy tworzących koalicję rządzącą partii CDU, CSU i FDP - Angela Merkel, Horst Seehofer i Philipp Roesler - uzgodnili jedynie w minionych dniach, że od 1 stycznia 2013 roku ograniczone zostaną ciężary dla osób o średnich i niskich dochodach, a także tzw. zimna progresja, czyli ukryte podwyżki podatków, będące następstwem wzrostu płac. Spadną też składki na ubezpieczenie społeczne.

>>> Czytaj też: Na otwarciu rynku pracy za Odrą zarobią Niemcy i Polacy

Decyzja o skali tych cięć zapadnie jednak dopiero jesienią, zanim uchwalony zostanie budżet państwa na 2012 r.

Zdaniem przywódców chadecko-liberalnej koalicji obniżenie ciężarów podatkowych będzie zarazem impulsem dla większej konsumpcji oraz inwestycji. "Popyt wewnętrzny zostanie wzmocniony. Polityka podatkowa jest zarazem polityką wzrostu" - zapisano w dokumencie, który ma w środę przyjąć niemiecki rząd.

Jednocześnie Niemcy zamierzają kontynuować konsolidację budżetu, aby dotrzymać kryteriów dotyczących wielkości zadłużenia państwa; w 2016 roku w Niemczech obowiązywać zacznie zapisany w konstytucji "hamulec zadłużenia", zgodnie z którym zobowiązania finansowe netto zaciągane przez państwo nie mogą przekroczyć 0,35 proc. PKB.

>>> Polecamy: Niemcy budują potęgę od czasów Bismarcka - Polska nie ma szans ich dogonić

Plany chadeków i liberałów ostro skrytykowali politycy opozycji. "Ogłaszając pozbawiony treści formalny kompromis Merkel, Seehofer i Roesler chcą odwrócić uwagę od tego, że są niezdolni do działania" - ocenił wiceprzewodniczący frakcji Socjaldemokratycznej Partii Niemiec (SPD) Joachim Poss. "To obietnice bez pokrycia" - dodał.

Zdaniem szefa SPD Sigmara Gabriela koalicji chodzi tylko o "prezenty wyborcze"; następne wybory parlamentarne w Niemczech odbędą się właśnie w 2013 roku. Z kolei szef frakcji Zielonych Juergen Trittin ocenił w rozmowie z telewizją ARD, że zapowiedź obniżenia podatków ma jedynie pomóc liberalnej FDP, której notowania balansują na granicy progu wyborczego.

Także władze niemieckich krajów związkowych, w tym rządzonych przez chadecję, zasygnalizowały sprzeciw wobec cięć podatkowych. "Wiele razy powtarzałem, że landy nie mogą sobie na to pozwolić" - oświadczył chadecki premier Hesji Volker Bouffier, cytowany przez agencję dpa.

Obniżenie podatków było centralnym założeniem programów wyborczych chadeków i liberałów, jak również ich umowy koalicyjnej z jesieni 2009 roku. Wówczas obiecano cięcia i ułatwienia podatkowe na 24 mld euro od 2011 roku. Jednak już w pierwszych miesiącach 2010 roku stało się jasne, że ze względu na trudną sytuację budżetową po najgłębszym w historii Niemiec recesji gospodarczej, obietnice te będą nie do przeprowadzenia.

Dynamiczny wzrost gospodarczy w 2010 i pierwszych kwartałach 2011 roku oraz większe niż zakładano wpływy z podatków skłoniły liberałów pod wodzą nowego szefa partii Philippa Roeslera do powrotu do ich kluczowych postulatów podatkowych. Wiadomo, że skala ewentualnej obniżki ciężarów podatkowych nie będzie tak duża, jak założono w umowie koalicyjnej i wyniesie jedynie kilka miliardów euro.

Z rezerwą o postulatach FDP wypowiadał się dotychczas chadecki minister finansów Wolfgang Schaeuble. Jak powiedział w wywiadzie opublikowanym w najnowszym wydaniu tygodnika "Der Spiegel", z projektu budżetu państwa na 2012 rok wyraźnie wynika, że "pomimo sukcesów w realizacji planu oszczędnościowego, droga do dotrzymania reguł wyznaczonych przez +hamulec zadłużenia+ w 2016 roku jest jeszcze daleka".

Wskazał, że zadłużenie państwa sięga ponad 1,3 biliona euro. "Tym, którzy ze względu na duże wpływy z podatków widzą jeszcze przestrzeń do ich obniżenia, doradzałbym ostrożność" - dodał Schaeuble.

Sytuację finansów niemieckiego państwa komplikuje również sytuacja w strefie euro i konieczność udzielenia Grecji kolejnej pomocy finansowej, jak również przewidywane wysokie koszty zmiany w polityce energetycznej Niemiec, zakładającej odejście od energii atomowej oraz szybszy rozwój energetyki opartej na źródłach odnawialnych.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj