Dzięki takim inwestycjom staniemy się najsilniejszym producentem samochodów na świecie. I to zarówno od strony ekonomicznej, jak i ekologicznej – mówił szef VW. Gigant z Wolfsburga ma obecnie bardzo realne szanse na objęcie pozycji globalnego samochodowego lidera.

>>> Czytaj też: Od cudu gospodarczego do zmierzchu bogów. Berlin wciąż trzyma się zasad

Doktorat z metalurgii

Dotychczasowy numer jeden – Toyota – boryka się obecnie ze skutkami fatalnego tsunami, które nawiedziło Japonię w pierwszej połowie roku i zniszczyło dużą część infrastruktury produkcyjnej. W tej sytuacji najgroźniejszym rywalem VW pozostaje amerykański General Motors, który nie dysponuje jednak tak dużymi jak Niemcy zyskami za kilka ostatnich lat i nie może wyłożyć ich na pionierskie inwestycje. Podobnie francuski Peugeot – numer dwa w Europie – który musiał ostatnio przyciąć koszty.

W koncernie VW dla nikogo nie jest tajemnicą, że inwestycje w nowe technologie to oczko w głowie prezesa Martina Winterkorna. Jeśli przyjąć, że w branży samochodowej menedżerowie dzielą się z zasady na finansistów z dyplomami MBA (taką drogą zazwyczaj idą np. amerykańskie koncerny) i fachowców, którzy sami znają się na silnikach, skrzyniach biegów czy karoserii, to 64-letni Winterkorn należy bez wątpienia do tej drugiej grupy.

Najpierw zrobił doktorat z metalurgii na renomowanym Instytucie Maxa Plancka w Berlinie, a potem pierwsze zawodowe kroki stawiał w dziale badawczym koncernu Boscha, gdzie zarządzał pionem kontroli jakości. Po kilku latach – był rok 1981 – trafił na dobre do branży samochodowej, przenosząc się do koncernu Audi.

Szybko wyrobił sobie markę perfekcjonisty. A ponieważ dobra jakość – nawet kosztem wyższej ceny – zawsze była dewizą niemieckich firm samochodowych, piął się systematycznie w górę. Powierzano mu coraz bardziej odpowiedzialne zadania. Również w centrali całego Volkswagena (Audi jest częścią grupy VW), do którego przeniósł się w połowie lat 90. Tam również wszystko działało według niemieckiej zasady: inżynier prędzej nauczy się zarządzania finansami firmy niż finansista budowy silnika. Wkrótce Winterkorn kierował już całym pionem badawczym giganta z Wolf- sburga.

Spec od innowacji

Wielkie menedżerskie zadanie nadeszło w 2002 r., gdy szefostwo VW wysłało Winterkorna z powrotem do Audi. Tym razem jednak na stanowisko szefa zarządu nowo powstającej marki, która obejmowała również Seata i Lamborghini. Winterkorn wynegocjował sobie, że będzie jednocześnie szefem pionu badawczego i będzie mógł nadal zajmować się innowacjami, czyli tym, co lubi najbardziej.

Wyniki tego eksperymentu przeszły najśmielsze oczekiwania, a Winterkorn rok za rokiem zwiększał sprzedaż. W nagrodę w 2007 r. stanął na czele całego VW. Jak na razie i tutaj odnosi sukces za sukcesem. W 2008 r. VW wrócił do pierwszej trójki największych globalnych producentów aut. Koncern odważnie wyszedł też poza Europę: nie tylko w kierunku Azji, lecz także USA.

>>> Czytaj też: Volkswagen: To Chińczycy zdecydują o wyglądzie samochodów przyszłości (ZDJĘCIA)