Co to znaczy "stan pełnego zatrudnienia" i czy jest on w ogóle możliwy?

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
21 kwietnia 2024, 16:01
Londyn pracownicy
Co to znaczy "stan pełnego zatrudnienia" i czy jest on w ogóle możliwy?/Shutterstock
Bezrobocie jest dziś niskie. W Polsce rekordowo, co dziwi zwłaszcza tych, którzy pamiętają jeszcze początki XXI w. i plagę wymuszonej zawodowej bezczynności oraz braku perspektyw. 

W Europie Zachodniej bywało już lepiej – zwłaszcza w złotym okresie powojennego „kapitalizmu z ludzką twarzą”. Ale bywało też gorzej. Zwłaszcza po kryzysie roku 2008.

Gdy bezrobocie jest niskie, powstaje pytanie, czy da się zejść… jeszcze niżej i z 3 proc. zrobić 2 proc. A potem, powiedzmy, 0,7 proc. Jest to pytanie o stan pełnego zatrudnienia w gospodarce, czyli sytuację, w której pracują wszyscy, którzy chcą. Teoretycznie to pożądane. Zwłaszcza zgodnie z klasycznym paradygmatem keynesowskim, w którym bezrobocie jest nieszczęściem nie tylko z powodu społecznych kosztów, lecz także dlatego, że trzymanie poza rynkiem pracy ludzi, którzy chcą i mogą na siebie zarabiać, oznacza też niewykorzystane moce produkcyjne. W tym sensie bezrobocie jest marnowaniem zasobów ekonomicznych.

CAŁY TEKST W PAPIEROWYM WYDANIU DGP ORAZ W RAMACH SUBSKRYPCJI CYFROWEJ

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj