Pamiętacie „Matrix” Wachowskich? Dla tych, którzy cudem go nie widzieli: akcja zawiązuje się, gdy główny bohater dowiaduje się, że świat, w którym żyje, jest symulacją. A świat jest tak naprawdę podporządkowany inteligentnym maszynom. Ale tego nie widać. Zwykli ludzie żyją w iluzji, która została dla nich przez te maszyny stworzona.
Tyle film. Teraz zastanówmy się nad implikacjami. Czy w matriksie, sztucznej matrycy stworzonej przez maszyny, istnieje nauka? Czy „żyjący” w nim ludzie wiedzą o teorii ewolucji, znają Kartezjusza i kognitywistykę? Oczywiście w filmie niczego o tym nie ma. Lecz popuśćmy wodze fantazji – bo nie mamy powodów, by na te pytania odpowiedzieć przecząco. Niby czemu ludzie w matriksie mieli nie znać teorii naukowych? Przecież matrix był światem przypominającym nasz, prawda? Ale, ale! W końcu jednak matrix był ułudą. I fakt powszechnego przekonania jego mieszkańców o istnieniu naukowych filarów egzystencji w niczym tego nieistnienia nie zmieniał.
CAŁY TEKST W PAPIEROWYM WYDANIU DGP ORAZ W RAMACH SUBSKRYPCJI CYFROWEJ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Rafał Woś
Autor jest zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Solidarność” oraz publicystą wydawanego przez NBP „Obserwatora Finansowego”
Zobacz
|
