Dziś linie lotnicze mają ograniczone możliwości zmieniania firm zajmujących się np. wyładowaniem bagażu. Na lotnisku we Frankfurcie (rocznie obsługuje ponad 60 mln pasażerów) zajmowały się tym tylko dwie firmy. I mogły narzucić warunki.

Komisja proponuje, by linie lotnicze same wybierały firmy świadczące usługi. Chodzi o catering, pocztę, rozładowanie bagażu, rampę i dostarczanie paliwa. Ale w ramach pakietu jest też mowa o tzw. slotach, czyli zasadach przyznawania czasu i miejsca startu i lądowania. O tym, jak wielkie ma to znaczenie, świadczą ceny, jakie oferuje się za odsprzedanie odpowiednich parametrów. W przypadku dobrych godzin na londyńskim Heathrow w grę wchodzi 30 mln euro. Niektórym liniom bardziej opłaca się kupić mniejsze firmy, które mają dobre godziny, niż odkupywać sloty. Z kolei część linii nie wykorzystuje przyznanych slotów. KE proponuje, by w sytuacjach, gdy linie lotnicze wykorzystują ich mniej niż 80 proc., resztę odstępowały innym.

Rynek lotniskowy to ok. 5 mld euro rocznie obrotów i 120 tys. zatrudnionych osób. Przeciwnikami rozwiązań KE są związki zawodowe, które grożą strajkami. Pod ich naciskiem Komisja zdecydowała się pójść na ustępstwa. Jeśli w myśl nowych regulacji linie lotnicze zrezygnują z usług firmy rozładowującej bagaże, to nowo zakontraktowana firma będzie musiała zatrudnić do tego pracowników z poprzedniej firmy.

Obecnie po kilku publicznych wysłuchaniach i konsultacjach nad rozporządzeniami KE trwają negocjacje między Parlamentem, Radą a Komisją.