W logo portalu PolandLeaks.org zamiast Juliana Assange’a widnieje maska Guya Fawkesa znana z protestów Anonymous przeciwko ACTA.

„Jesteśmy portalem internetowym walczącym o społeczeństwo obywatelskie i wysokie standardy życia publicznego. Na naszej stronie będziemy zamieszczać informacje o tym, co władza chce przed nami ukryć” – czytamy na PolandLeaks. Na razie zamieścili kilka dokumentów, w tym stenogramy z przesłuchań skruszonego gangstera „Masy”.

PolandLeaks to kolejny tego typu serwis internetowy, który w imię wolności słowa i transparentności poczynań polityków ujawnia poufne dokumenty. Portale tego typu zaczęły powstawać po tym, jak na pierwsze strony gazet trafiły wykradzione przez portal Assange’a depesze amerykańskich dyplomatów czy wojskowe dokumenty dotyczące wojen w Iraku i Afganistanie. I tak bułgarski dziennikarz Atanas Czobanow założył serwis BalkanLeaks, na którym ujawniono m.in. treść umów energetycznych zawieranych z Rosją czy dane tajnej policji z czasów komunistycznych.

Przez pewien czas istniał podobny serwis w Indonezji. IndoLeaks ujawnił m.in. treść archiwalnych rozmów, które amerykański prezydent Gerald Ford prowadził z miejscowym dyktatorem Suharto, jednak ostatecznie serwis zniknął z sieci.

Podobny los może spotkać rosyjski RusLeaks, którego zamknięcia domaga się rosyjski nadzór telekomunikacyjny. Serwis działa na innych zasadach niż inne tego typu strony. Za dostęp do danych na temat obywateli Rosji trzeba zapłacić 5 dol. za jeden dzień lub 50 dol. za miesiąc.

Rozwinął się też serwis RuLeaks.net, który wywołał największe poruszenie publikacją zdjęcia luksusowych rezydencji budowanych dla prezydenta Rosji Władimira Putina.