To niezwykła eskalacja kosztów, ale dzisiaj wszystkie wielkie plany pociągają za sobą wielkie budżety. Budowa pierwszych linii metra w Londynie – i na świecie – kosztowała pół miliona funtów za milę. Można z grubsza przyjąć, że średnie ceny w Wielkiej Brytanii wzrosły dziesięciokrotnie pomiędzy epoką wiktoriańską a rokiem 1960 i znowu dziesięciokrotnie w kolejnych 50 latach.

Eksplozja kosztów megaprojektów wydaje się fenomenem ostatnich pięćdziesięciu lat. Most Forth, cud inżynieryjny, który łączy Edynburg i Fife, zakończono budować w 1890 r. i kosztował on 3,2 mln funtów. Równoległy do niego most drogowy wzniesiony w latach 60. XX wieku kosztował 19,5 mln funtów. Odpowiadało to z grubsza ogólnej stopie inflacji z tego okresu. Budżet planowanej obecnie trzeciej przeprawy wynosi 1,6 mld funtów.

Każdy realizowany współcześnie projekt przyciąga mnóstwo konsultantów, choć celem jest tu zapewnienie bardziej oszczędnego zarządzania projektem.

Być może najbardziej winna jest tu przesada technologiczna. Argumentacja, że potrzebujemy rozwiązań najlepszych i najnowszych, odgrywa ogromną rolę w podejmowaniu decyzji politycznych nawet u ludzi, którzy nigdy by tak nie postępowali w swoim życiu prywatnym.

To samo zjawisko dostrzegamy w medycynie i w uzbrojeniu wojskowym. Rzeczywiste, acz niewielkie udoskonalenia znacznie podwyższają koszty. Budowa brytyjskiego lotniskowca HMS „Ark Royal”, storpedowanego i zatopionego w 1941 r. przez Niemców, kosztowała dziesięć lat wcześniej 3 mln funtów. Późniejszy „Ark Royal”, zwodowany w 1981 r. i wycofany z użytku w 2011 r., kosztował 250 mln funtów. Budżet na budowę nowych brytyjskich lotniskowców wynosi obecnie 3,5 mld funtów i ma tendencję wzrostową. Okręty te stały się znacznie bardziej skomplikowane – a przecież lotniskowiec to w zasadzie bardzo duży, pływający pas startowy.

Być może postęp technologiczny prowadzi wcale nie do zwiększenia, lecz do obniżenia wydajności, oferując ulepszenia, które nie są warte płaconych za nie pieniędzy. W rezultacie nie stać nas na realizację dużych projektów, a jeżeli znajdą się na nie pieniądze, to kosztem drobniejszych udogodnień, które bardziej przyczyniłyby się do poprawy jakości naszego życia. Zatem czas wreszcie wykazać trochę więcej stanowczości wobec zwolenników tramwajów w Edynburgu za miliard funtów, okrętu Królewskiej Marynarki Wojennej za 5 mld funtów, igrzysk olimpijskich za 11 mld funtów i planowanych linii pociągów dużych prędkości za 30 mld funtów.