Zasobami nieruchomości należących do Skarbu Państwa zarządzają starostowie. Oni odpowiadają za ich ewidencjonowanie, wycenę i przygotowują plany ich wykorzystania. W zamian dostają jedną czwartą wpływów, które trafiają do budżetu centralnego np. z tytułu użytkowania wieczystego nieruchomości. Taki schemat to dobry sposób zwiększania dochodów własnych powiatu.

Ale bałagan w ewidencji tych nieruchomości jest tak wielki, że dochody są tylko w teorii. – Bywają regiony, gdzie nawet 80 proc. tego typu spraw jest nieuporządkowanych – mówi Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich. Na zrobienie porządku w ewidencjach starostowie mają czas do maja 2013 r. – Nie ma szans, byśmy wyrobili się w tym terminie. To są wieloletnie zaniedbania. Często mamy problem ze znalezieniem właścicieli czy spadkobierców, brakuje pieniędzy na wyceny nieruchomości – mówi Marek Wójcik. Samorządowcy, że uda im się przesunąć ustawowy termin choć na dostosowanie się mieli ponad 5 lat.

Zaniedbania sporo kosztują. Trop dają ustalenia Najwyższej Izby Kontroli, która sprawdziła, jak z prowadzeniem ewidencji i ustalaniem opłat rocznych za użytkowanie wieczyste radziło sobie w latach 2009–2011 (I półrocze) siedem starostw woj. wielkopolskiego. W raporcie pokontrolnym, mimo pozytywnej oceny, NIK stwierdziła zaniedbania starostów w gospodarowaniu nieruchomościami Skarbu Państwa oraz zarzuciła im nierzetelne prowadzenie ewidencji. Jak oszacowała izba, tylko z tego powodu kwota nieuzyskanych dochodów w kontrolowanych starostwach wyniosła 9,1 mln zł. W skali kraju można więc mówić o setkach milionów zł, którymi powiaty mogłyby podreperować budżety.

Tymczasem aktualizacja opłat po latach zaniedbań może przynieść zaskakujące efekty: może się okazać, że wartość nieruchomości wzrosła, a za nią – stawki opłat. Na przykład w starostwie powiatowym w Pile wskutek aktualizacji tylko 30 opłat rocznych dochody wzrosły o ponad 287 proc. (ok. 350 tys. zł) przy 20 tys. zł koszów poniesionych przez urząd.

Samorządy tłumaczą, że ewidencje prowadzą na różne sposoby, bo przepisy ustawy o gospodarce nieruchomościami tego jasno nie precyzują. Stąd biorą się rozbieżności w wykazach. Innym problemem są pieniądze. Zdaniem lokalnych włodarzy (co także potwierdziła NIK w raporcie) dotacje celowe od rządu na gospodarowanie państwowymi nieruchomościami są za małe, by starostwa mogły się wywiązać ze swoich zadań.