Jest pan rozczarowany, że szczyt został przerwany bez porozumienia w sprawie budżetu?

Oczywiście, że jestem rozczarowany. Czas skończyć z tradycją dwóch przystanków budżetowych, powinno się włożyć całą energię w osiągnięcie porozumienia na jednym szczycie. Niepotrzebnie przełożono rozmowy. Unia Europejska nie może sobie pozwolić na luksus czekania, a w dodatku w przyszłym roku nic się nie zmieni na lepsze, kasy się nie napełnią. Naprawdę niepotrzebnie przełożono rozmowy.

Sam pan powiedział, że każda kolejna propozycja budżetu będzie gorsza.

Czuję się, jakby mnie po kawałku obcinali. W stosunku do pierwotnej propozycji Komisji Europejskiej rzeczywiście każda kolejna jest coraz gorsza. O coraz mniejszych pieniądzach mówimy. Jest już prawie 90 mld euro mniej. Mam nadzieję jednak, że tak jak mówi Herman Van Rompuy, dwa obszary, które są najbardziej inwestycyjne – czyli wspólna polityka rolna i fundusze spójności – zostaną oszczędzone przy okazji następnych cięć.

Jaka jest szansa na porozumienie podczas szczytu styczniowego? Jakie jest ryzyko zastosowania prowizorium?

Mam nadzieję, że wówczas uda się osiągnąć kompromis, choć czas naprawdę gra na naszą niekorzyść. Prowizorium jest złym rozwiązaniem, zwłaszcza dla Polski i krajów korzystających z funduszy spójności.

>>> Czytaj też: Rynki zignorowały fiasko szczytu UE. EBC i Grecja są ważniejsze

Co według pana jest największą pułapką uniemożliwiającą kompromis?

Rabat. Tym razem okazało się, że miną, na jaką weszliśmy, jest chęć coraz większej liczby krajów do otrzymania rabatu i specjalnych przywilejów. To sprawia, że system staje się coraz droższy i bardziej skomplikowany. Bo żeby jeden kraj mógł mieć rabat, trzeba znaleźć na to pieniądze gdzie indziej. A najbardziej irytująca jest postawa państw, które same chcą mieć rabat i jednocześnie nie chcą się dokładać do rabatów innych krajów.

Co z budżetem na 2012 r.?

Przedstawimy kolejną propozycję. To będzie raczej kosmetyka, oznaczająca niewielkie korekty w porównaniu z poprzednią wersją. Będzie raczej stary-nowy budżet niż coś zupełnie nowego. W kasie tegorocznej już brakuje pieniędzy na popularne i ważne społecznie programy, takie jak Erasmus, program ustawicznego kształcenia czy też fundusz społeczny. Od poniedziałku wznawiamy rozmowy.