Włochy kończą z oszczędzaniem. Mario Monti zapowiedział dymisję

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
10 grudnia 2012, 05:01
Italia kończy z zaciskaniem pasa. Premier Mario Monti zapowiedział, że po uchwaleniu przez parlament budżetu na 2013 r., jeszcze przed Bożym Narodzeniem, przestanie kierować rządem.

Nowa ekipa, która zostanie wyłoniona po wyborach w lutym, niemal na pewno będzie chciała poluzować politykę finansową państwa, co nie zostanie dobrze przyjęte przez rynki finansowe. Bezpośrednim powodem rezygnacji Montiego było wycofanie poparcia dla jego rządu przez ugrupowanie Silvia Berlusconiego Lud Wolności (PDL).

– Czas tego rządu się wyczerpał – oznajmił w piątek sekretarz generalny PDL Angelino Alfano. Sam Berlusconi zapowiedział parę godzin wcześniej, że ponownie podejmie walkę o tekę premiera. Choć przez miniony rok popierał on starania Montiego na rzecz uzdrowienia finansów publicznych Włoch, teraz 76-letni polityk chce postawić na bardziej populistyczny program ponownego obniżenia niektórych podatków i uwolnienia funduszy państwowych w celu wyprowadzenia kraju z recesji. Wiele wskazuje jednak na to, że Berlusconi, który od 1994 r. trzykrotnie był premierem, tym razem nie będzie rozdawał kart. Opublikowany dwa dni temu sondaż telewizji RA I daje mu bowiem zaledwie 13,8 proc. poparcia, dwukrotnie mniej niż rok temu, kiedy rezygnował na rzecz Montiego z kierowania rządem.

Większą popularnością cieszy się nawet Pięć Gwiazd, populistyczne ugrupowanie komika Beppe Grillo, który chce m.in. wyprowadzić Włochy ze strefy euro i jest zwolennikiem zasadniczego poluzowania integracji europejskiej. Na taki program jest gotowych głosować 19,7 proc. Włochów.

Najprawdopodobniej jednak nowym premierem będzie lider lewicowej Partii Demokratycznej (PD) Pier Luigi Bersani, który może liczy na poparcie aż 30,3 proc. wyborców. Polityk starej daty, 61-letni Bersani wygrał w listopadzie pojedynek o przywództwo swojego ugrupowania z 37-letnim merem Florencji Matteem Renzim, który jest zwolennikiem reform strukturalnych forsowanych przez Maria Montiego. Bersani sukces w dużym stopniu zawdzięcza bliskim powiązaniom z największym związkiem zawodowym kraju, CGIL.

Ale to ma swoją cenę. W swoim programie zaproponował więc przywrócenie części praw pracowniczych, które zostały wycofane w ramach reformy rynku pracy obecnego szefa rządu. Jego zdaniem konieczne jest także wstrzymanie programu cięć budżetowych i podnoszenia podatków, nawet za cenę większego deficytu budżetowego i długu publicznego.

Bersani uważa, że Włochy muszą w większym stopniu oprzeć się „dyktatowi” Angeli Merkel i szukać w Brukseli sojuszników na rzecz polityki wzrostu. Krytykowane przez Bersaniego reformy, w tym szczególnie zmiana systemu zabezpieczeń emerytalnych, były jednak głównym powodem, dla którego w trakcie rocznych rządów Maria Montiego Włochy odzyskały zaufanie rynków finansowych i nie musiały szukać pomocy przed bankructwem w Unii.

W tym czasie różnica w rentowności 10-letnich włoskich obligacji w stosunku do takich samych papierów niemieckich stopniała dwukrotnie, do 3,2 pkt proc. Monti jednak też jeszcze nie rezygnuje z ambicji politycznych. Zapowiedział, że jest gotowy ponownie objąć tekę premiera, jeśli nadchodzące wybory nie wskażą jasnego zwycięzcy. Mógłby także zastąpić prezydenta Giorgia Napolitano, gdy ten pod koniec przyszłego roku zakończy kadencję.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj