Sekretarz ONZ podkreślił, że odpowiada za przeprowadzenie "gruntownego i kompletnego" śledztwa. "Pozwólmy inspektorom dokończyć pracę w ciągu 4 dni" - mówił sekretarz generalny ONZ. Dodał, że rezultaty ich pracy zostaną przesłane Radzie Bezpieczeństwa.

Przedwczoraj eksperci zgromadzili próbki krwi i gleby, rozmawiali też z ofiarami i świadkami zdarzeń. Dziś są ponownie byli na miejscu zdarzenia.

>>> Czytaj też: Syria ma jeden z największych arsenałów broni chemicznej na świecie

W ubiegłotygodniowym ataku gazowym pod Damaszkiem śmierć poniosło przeszło 300 osób. Według sił opozycyjnych, mogło zginąć nawet 1300 ludzi. W internecie publikowane były zdjęcia i filmy przedstawiające ofiary. Bojownicy oskarżają o użycie trującego gazu wojska rządowe, reżim Baszara al-Asada zaprzecza jednak, jakoby użył broni chemicznej przeciw rebeliantom. Na fali międzynarodowej krytyki władze w Damaszku zgodziły się na wizytę w Syrii specjalistów ONZ, którzy badają okoliczności tych wydarzeń.

Stany Zjednoczone, Francja i Wielka Brytania zapowiedziały, że ci, którzy dopuścili się ataku, zostaną pociągnięci do odpowiedzialności. Reżim prezydenta Baszara al-Asada odrzuca wszelkie oskarżenia pod swoim adresem.

>>> Polecamy: Amerykański wywiad potwierdza: Assad użył broni chemicznej w Syrii