Dług prywatny gorszy od publicznego. Złe kredyty mogą pogrążyć Europę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 października 2013, 12:35
Wysoki dług publiczny to jedynie część problemów strefy euro. O duży ból głowy przyprawiają także długi sektora prywatnego.

W listopadzie ruszy masowy audyt największych banków w strefie euro, który ma ocenić poziom zagrożenia. Według szacunków ekonomistów odsetek niebezpiecznych kredytów najbardziej doskwiera Hiszpanii, Portugalii i Włochom.

>>> Czytaj też: EBC zapowiada nowe stress testy dla 130 banków strefy euro

Dotychczas politycy próbowali walczyć z kryzysem, koncentrując się na zmniejszaniu długu publicznego. Tymczasem rozmiary zadłużenia prywatnego są dużo bardziej niepokojące. W przypadku Cypru czy Irlandii takie długi są trzykrotnie większe niż PKB tych krajów. Dla porównania dług publiczny Nikozji to „jedynie” 87 proc. PKB, zobowiązania Dublina zaś sięgają 117 proc. PKB. By ocenić stopień niebezpieczeństwa rosnącego zadłużenia sektora prywatnego w strefie euro, Europejski Bank Centralny (EBC) zapowiada masową rewizję aktywów bankowych. Instytucje finansowe mają m.in. wykazać, że zgromadziły wystarczająco gotówki na wypadek, gdyby część długów nie została spłacona.

>>> Zobacz najnowsze dane Eurostatu na temat długu publicznego w UE

A takie ryzyko jest wysokie – ostrzegał wcześniej MFW. Aż jedna trzecia kredytów udzielonych włoskim firmom dotyczy przedsiębiorstw mających trudności z płynnością finansową. Jeszcze gorzej jest w Hiszpanii. Odsetek złych długów wynosi tam 40 proc. Prawdziwa bomba zegarowa tyka jednak w Portugalii, gdzie aż połowa zadłużenia obciąża firmy balansujące na skraju przetrwania. Nawet jeżeli banki zdołają utrzymać płynność finansową, zbyt wysokie długi prywatne hamują tempo odradzania gospodarek. Dzieje się tak dlatego, że zadłużone firmy i obywatele ograniczają wydatki na konsumpcję i negatywnie wpływają na pobudzenie.

To właśnie problemy z długami sektora prywatnego mają odpowiadać za recesję w Holandii, jedyny kraj poza południem UE, który do tej pory nie wrócił na ścieżkę wzrostu. Wartość długów prywatnych wynosi tu 222 proc. PKB. Problemy, z jakimi borykają się Holendrzy, wynikają również z gwałtownego spadku cen nieruchomości. Od początku kryzysu domy w Holandii staniały o 15 proc. – szacuje Rabobank. To z kolei spowodowało, że aż jedna czwarta kredytów hipotecznych okazała się wyższa niż zysk ze sprzedaży nieruchomości.

>>> Czytaj też: Ceny mieszkań: Deweloperzy zaczynają podnosić ceny

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj