Ukraina próbuje ratować zrujnowane finanse i na nowo układa gospodarcze puzzle

Ukraina weszła w II kwartał z wyższymi cenami gazu, ale i nadzieją na pierwszy realny krok do integracji gospodarczej z Unią Europejską. Kijów wdraża też reformy wymagane przez MFW w zamian za możliwe wsparcie finansowe.

Od wczoraj Ukrainę obowiązuje nowa cena rosyjskiego gazu, nieuwzględniająca zniżki uzyskanej w grudniu 2013 r. przez Wiktora Janukowycza. Jutro tymczasem Parlament Europejski ma się zgodzić na obniżkę ceł na większość ukraińskich towarów, czyli tylnymi drzwiami wprowadzić w życie znaczne fragmenty ekonomicznej części umowy stowarzyszeniowej (DCFTA) z UE.

„Unia Europejska odnotuje spadek dochodów z ceł wynoszący 487 mln euro (brutto) rocznie” – czytamy w projekcie rozporządzenia, którego sprawozdawcą jest polski europoseł Paweł Zalewski. O podobnej kwocie, która miałaby pozostać w kieszeniach ukraińskich eksporterów, mówił wcześniej premier Arsenij Jaceniuk. – To i tak nie wszystko, bo nie uwzględnia możliwego ożywienia handlowego. A wzrost wolumenów sprzedaży przełoży się na dodatkowe dochody z tytułu niezapłaconego cła – wskazuje w rozmowie z DGP ekspert kijowskiego Instytutu Badań Ekonomicznych Witalij Krawczuk.

Po praktycznie pewnym poparciu rozporządzenia przez europosłów ostateczną decyzję podejmie Rada, następnie zostanie ono opublikowane w „Dzienniku Urzędowym”, by wejść w życie dzień po publikacji. Z naszych informacji wynika, że może to nastąpić już 17 kwietnia. Jednostronna obniżka ceł ma obowiązywać do 1 listopada. Unijni politycy mają jednak nadzieję, że do tego czasu uda się podpisać z Ukrainą całą umowę stowarzyszeniową. Część polityczna została podpisana 21 marca, zaś na część gospodarczą przyjdzie czas po wyborach prezydenckich. II tura, bo najpewniej do niej dojdzie, jest planowana na 8 czerwca.

>>> Czytaj też: Decyzja zapadła: NATO wysyła wojska na wschód Europy

Nikt nie ukrywa przy tym, że propozycja jednostronnej redukcji ceł jest spowodowana reakcją Rosji na obalenie Janukowycza. „W świetle bezprecedensowych wydarzeń na Ukrainie, stanowiących wyzwania związane z bezpieczeństwem, polityką i gospodarką oraz w celu udzielenia wsparcia gospodarce tego kraju, nie jest właściwe oczekiwanie na wejście w życie postanowień układu o stowarzyszeniu” – zapisano w projekcie rozporządzenia. Tomasz Włostowski, znawca prawa europejskiego z brukselskiej kancelarii EUTradeDefence, przypomina sobie podobny precedens w przeszłości.

– Jeżeli chodzi o sytuację dramatyczną, wymagającą nagłej reakcji, trwały prace nad udzieleniem Pakistanowi preferencji celnych związanych z powodzią w tym kraju. Tyle że decyzja była długo blokowana w Światowej Organizacji Handlu przez Bangladesz, Indie i Peru, których sektory tekstylne konkurowały z eksportem pakistańskim – mówi DGP Tomasz Włostowski. Powódź kosztowała wówczas Islamabad 45 mld dol. strat. W przeciwieństwie do sytuacji z 2010 r. w sprawie Ukrainy w Parlamencie Europejskim panuje ponadpartyjna zgoda. Podczas marcowego głosowania nad raportem na posiedzeniu komisji spraw zagranicznych jedynie frakcja Zjednoczonej Lewicy Europejskiej/Nordyckiej Zielonej Lewicy (GUE/NGL) zagłosowała przeciwko. Skrajnie lewicowa GUE/NGL ma jednak zaledwie 35 europosłów w 766-osobowym parlamencie.

>>> Petro Poroszenko - oligarcha i opozycjonista przyszłym prezydentem Ukrainy? Czytaj więcej na ten temat.

Obniżka ceł nie będzie jednak panaceum na gospodarcze kłopoty Ukrainy. Od wczoraj obowiązuje nowa cena rosyjskiego gazu. Prezes zarządu Gazpromu poinformował wczoraj, że w II kw. Kijów zapłaci 385,5 dol. za 1 tys. m sześc. surowca. To o 43,5 proc. więcej niż w poprzednich trzech miesiącach. – Nie możemy dalej uwzględniać grudniowej zniżki. Wynika to z niewypełnienia przez ukraińską stronę zobowiązań w sprawie spłaty zadłużenia za dostawy gazu w 2013 r. – oświadczył Aleksiej Miller.

Janukowycz dostał tę zniżkę nieco ponad trzy miesiące temu w ramach wsparcia Kremla na rzecz tłumienia protestów. A i druga zniżka, warta kolejne 100 dol., stoi pod znakiem zapytania. Kijów uzyskał ją w 2010 r. w ramach umów charkowskich, przewidujących w zamian zgodę na przedłużenia prawa do stacjonowania na Krymie Floty Czarnomorskiej. W poniedziałek w związku z aneksją półwyspu te umowy zostały denonsowane przez rosyjski parlament. Dlatego Ukraińcy szukają możliwości zwiększenia dochodów budżetu. Wczoraj wstrzymano zwrot VAT przedsiębiorcom, oficjalnie w związku z koniecznością skontrolowania zasadności zwrotu.

Również 1 kwietnia weszła w życie uchwalona w marcu ustawa o zapobieżeniu katastrofy finansowej. Chodzi m.in. o podwyższenie akcyzy na piwo i mocniejsze alkohole. Ale nie tylko: Kijów wprowadził też podatek od dochodów kapitałowych: drobni posiadacze depozytów i lokat (do 20 tys. hrywien, czyli 5,5 tys. zł) zapłacą 15 proc. od odsetek. Najzamożniejsi, których depozyty lub lokaty są warte powyżej 1 mln hrywien (270 tys. złotych), oddadzą nawet 25 proc. odsetek. Z kolei przeżywający od lat olbrzymie trudności państwowy fundusz emerytalny otrzyma zastrzyk w postaci 0,5-proc. podatku od wymiany walut, zarówno przez osoby fizyczne, jak i prawne. W zamian Kijów liczy na pozyskanie środków z Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Michał Potocki
Michał Potocki
Dziennikarz i redaktor DGP. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraUkraina próbuje ratować zrujnowane finanse i na nowo układa gospodarcze puzzle »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj