Między 2009 a 2013 rokiem udział osób posiadających konto w banku i jednocześnie korzystających z karty debetowej wzrósł z 80 do 88 proc. Jednocześnie zmniejszył się odsetek klientów, którzy choć kartę mają, to nie używają jej ani do wypłaty gotówki z bankomatu, ani do płatności w sklepie. Takich osób w 2009 roku było 9 proc., a obecnie jest 6 proc. Również do 6 proc. z wcześniejszych 10 proc. spadł odsetek klientów, którzy rachunek w banku mają, ale nie zdecydowali się na wyrobienie karty. To wyniki najnowszego badania na temat postaw Polaków wobec obrotu bezgotówkowego, które przeprowadzono na zlecenie Narodowego Banku Polskiego.
Raport NBP donosi również, że coraz częściej płacimy kartą za zakupy w sklepach. O ile pod koniec ubiegłej dekady osoby, które deklarowały, że często używają plastiku, stanowiły 54 proc. klientów banków, o tyle już w roku ubiegłym było ich 64 proc. W tym samym czasie odsetki posiadaczy kart wyciągających je przy kasie z rzadka lub nierobiących tego nigdy spadły odpowiednio z 32 proc. do 27 proc. oraz z 14 proc. do 9 proc. Spada tym samym również popularność gotówki. W 2009 roku zdecydowanie częściej oraz raczej częściej gotówką płaciło aż 64 proc. osób posiadających karty bankowe. 36 proc. deklarowało częstsze używanie kart. W roku ubiegłym proporcje były już zupełnie inne – z karty częściej korzystało 51 proc. Natomiast do gotówki większą miłością pałało 49 proc.
Zdaniem specjalistów to bardzo optymistyczne dane, ale rzeczywistość nie jest aż tak różowa. – Proszę zwrócić uwagę, że te informacje dotyczą osób, które z bankiem mają już jakieś relacje. Generalnie potwierdzają wcześniejsze sondaże, z których wynika, że klienci zaznajomieni z obrotem bezgotówkowych zaprzyjaźniają się z nim coraz bardziej. Ale wciąż jest bardzo duża grupa Polaków, którzy konta i karty w ogóle nie mają i do ich używania nie dają się przekonać – mówi Robert Łaniewski, prezes Fundacji Rozwoju Obrotu Bezgotówkowego. Jego zdaniem aby tę część konsumentów nauczyć korzystania z bezgotówkowych instrumentów płatniczych, potrzeba wielu działań, głównie edukacyjnych, a na ich efekty trzeba będzie poczekać kilka lat.
Z danych NBP wynika również, że klienci coraz częściej korzystają z internetowych serwisów transakcyjnych banków, na czym tracą stacjonarne oddziały. W 2009 roku spośród osób posiadających konto internetowe placówkę banku odwiedzała co trzecia z nich. W roku ubiegłym – już tylko co dziesiąta. Zjawisko to potwierdzają bankowcy. – Klienci banków coraz chętniej wybierają technologie cyfrowe, a oddziały tracą znaczenie z perspektywy codziennej obsługi klienta. To widać także w Citi Handlowym. Obecnie w oddziałach przeprowadzamy mniej niż 2 proc. transakcji – mówi Brendan Carney, wiceprezes Citi Handlowego odpowiedzialny za bankowość detaliczną.
Reklama
Tracą również placówki pocztowe oraz firmy świadczące usługi, pozwalające na opłacanie rachunków przy okazji dokonywania zakupów w sklepach. O ile przed czterema laty aż 73 proc. respondentów deklarowało, że przynajmniej raz na jakiś czas płaci rachunki na poczcie, o tyle w roku ubiegłym było takich osób 54 proc. Udział tych, którym zdarza się regulować stałe opłaty przy sklepowej kasie, spadł w tym samym okresie z 42 proc. do 34 proc.
Niestety, wciąż słabo wyglądamy pod względem liczby transakcji bezgotówkowych na tle bardziej rozwiniętych krajów Unii Europejskiej. Potwierdzają to opublikowane statystyki Europejskiego Banku Centralnego. ECB podał, że w 2012 r. statystyczny Polak wykonał 32 transakcje kartą bankową, na łączną kwotę poniżej tysiąca euro. Dla porównania przeciętny Szwed wykonuje 230 płatności kartą, Duńczyk – 224, a mieszkaniec Finlandii ponad 210. Pod względem liczby transakcji kartą gorzej od Polski wypadają Słowacy, Czesi, Włosi, Węgrzy, Rumunii, Grecy i Bułgarzy. Niestety, w porównaniu z 2010 rokiem, daliśmy się wyprzedzić kilku krajom i to mimo tego, że przeciętna liczba transakcji kartą wzrosła u nas z poziomu ok. 25 operacji rocznie.
Tymczasem przeprowadzone na zlecenie NBP badanie wskazuje także na spadek zainteresowania rodaków korzystaniem z kart kredytowych. W 2009 roku wśród osób posiadających konta bankowe do jednoczesnego posiadania kredytówki przyznawało się 38 proc., z tego 10 proc. z instrumentu w ogóle nie korzystało. W ciągu następnych czterech lat połowa z nich pozbyła się karty kredytowej. Zrobiła tak również część klientów korzystających wcześniej z kredytówki. W rezultacie w ubiegłym roku instrument ten posiadało 29 proc. klientów banków, z czego do aktywnego korzystania przyznawało się 24 proc. badanych. Doskonale widać to na twardych danych, przekazywanych bankowi centralnemu przez banki komercyjne. Wynika z nich, że o ile w 2009 roku klienci mieli prawie 11 mln kart kredytowych, o tyle dziś posiadają ich już niewiele ponad 6 mln sztuk.
Badania NBP wskazują ponadto na dużą znajomość i pozytywny stosunek do kart zbliżeniowych. Instrument ten zadebiutował na naszym rynku w 2008 roku i bardzo szybko się upowszechnił. Obecnie już 92 proc. dorosłych Polaków korzystających z kart płatniczych słyszało o kartach bezstykowych. Plastik taki posiada 63 proc. a aktywnie z niego korzysta 55 proc. ankietowanych. Widać, że większość osób, która zbliżeniówkę otrzymała, szybko przekonała się do tego rozwiązania.