Rozdrażnienie Moskwy. Sankcje i wyłączenie GPS mogą ją doprowadzić do średniowiecza

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
29 lipca 2014, 15:42
Parada zwycięstwa, Moskwa 6 maja 2010 r., fot Pukhov Konstantin/Shutterstock.com
Parada zwycięstwa, Moskwa 6 maja 2010 r., fot Pukhov Konstantin/Shutterstock.com/ShutterStock
Moskwa jest rozdrażniona zapowiedzią kolejnego pakietu unijnych sankcji. W ubiegłym tygodniu Rosja jeszcze spokojnie reagowała na sankcje USA, dziś pojawiają się głosy żądające rewanżu.

Jest zgoda Unii Europejskiej na sankcje gospodarcze wobec Rosji za destabilizowanie Ukrainy. Porozumieli się w tej sprawie ambasadorowie 28 krajów na spotkaniu w Brukseli. Po raz pierwszy Unia podjęła decyzję, która uderzy bezpośrednio w rosyjską gospodarkę i wymianę handlową z Moskwą.

Moskwa już przed decyzją, która została ogłoszona po godz. 16 dziś, okazywała rozdrażnienie zapowiedzią kolejnego pakietu unijnych sankcji. O ile w ubiegłym tygodniu Rosja jeszcze dość spokojnie reagowała na sankcje USA i Unii Europejskiej, to w obecnie wielu polityków zapowiada reakcje odwetową.

Przy tym rosyjscy deputowani i związani z nimi eksperci przekonują, że nie boją się nowych restrykcji. Zapewniają też, że sankcje uderzą przede wszystkim w gospodarki tych krajów, które je wprowadzają.

>>> Czytaj także: Ukraina już jest globalnym problemem. Japonia nałoży sankcje na Rosję?

Sankcje sektorowe zaprowadzą Rosję do średniowiecza

Innego zdania są analitycy finansowi. W ich opinii jeśli zachodni świat odetnie się od Rosji, to sytuacja będzie krytyczna. Ekspert rynków finansowych Sława Rabinowicz w rozmowie z telewizją Deszcz wyraził opinię, że zmasowane sankcje doprowadzą Rosję nad przepaść gospodarczą. W jego ocenie, wystarczy, aby USA i zachodnia Europa wprowadzi sankcje sektorowe na ropę, gaz i system bankowy, a także wyłączą GPS.

- Wtedy w ciągu godziny Rosja znajdzie się w średniowieczu - tłumaczy ekspert.

Tymczasem, choć Rosja zapowiada, że nie będzie odpowiadać sankcjami na sankcje, to jednak już podejmuje działania odwetowe. Miedzy innymi zamknęła swój rynek dla towarów z Moldawii, Ukrainy i niektórych krajów Unii Europejskiej.

Oprócz tego deputowani pracują nad wprowadzeniem do systemu prawnego pojęcia „państwo - agresor”. Jeśli jakiś kraj zostanie uznany za „agresora”, to jego firmy będą musiały zniknąć z rosyjskiego rynku.

>>> Czytaj także: Sankcje UE mogą być bolesne dla Rosji. Putin liczy na ich cofnięcie

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj