To już lawinowy wzrost cen. Płaczemy i płacimy. Co podrożało najbardziej, co jeszcze podrożeje

Ten tekst przeczytasz w 5 minut
9 minut temu
To już lawinowy wzrost cen. Płaczemy i płacimy. Co podrożało najbardziej, co jeszcze podrożeje
To już lawinowy wzrost cen. Płaczemy i płacimy. Co podrożało najbardziej, co jeszcze podrożeje/Shutterstock
Ten wróg atakuje po cichu. Inflacja demoluje nasze zarobki i domowe budżety. Cenowy szok ze sklepowych półek wymusza zaciskanie pasa. I nie ma dobrych wiadomości. Drożyzna nie odpuszcza. I marna to pociecha, że zmiany zachodzą tylko na podium drożyzny.

Marzec przyniósł dalsze podwyżki cen na sklepowych półkach. Nasze portfele najbardziej drenują wydatki na herbatę, kawę, piwo i wódkę. Ich ceny wzrosły średnio o 11,1 proc. rok do roku, wynika z cyklicznego raportu „Indeks Cen w Sklepach Detalicznych”, współtworzonego przez WSB Merito. Na drugim miejscu znalazły się słodycze i desery, które podrożały o 9,3 proc. rdr., a na trzecim chemia gospodarcza ze wzrostem o 6,2 proc. rdr.

W najnowszym opracowaniu przeanalizowano ponad 97 tys. cen detalicznych z przeszło 45 tys. placówek handlowych. Badanie objęło 17 kategorii i ponad 100 najczęściej kupowanych produktów codziennego użytku. – To, że w marcowym zestawieniu ponownie znalazły się używki, słodycze oraz chemia gospodarcza, nie jest przypadkiem. Wszystkie te segmenty są najmocniej obciążone czynnikami kosztowymi, które działają niezależnie od sezonu czy polityki cenowej samych sieci handlowych – mówi dr Agnieszka Gawlik z Uniwersytetu WSB Merito.

Czynniki globalne i fiskalne napędzają ceny

Dr Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku, zwraca uwagę, że kawa i herbata należą do surowców szczególnie wrażliwych na wahania kursów walut oraz warunki klimatyczne. Dodatkowo wzrost cen alkoholu wynika z podwyżki akcyzy, która weszła w życie na początku 2026 roku i nadal wpływa na ceny piwa i wódki.

Ekspert podkreśla, że efekt fiskalny nie zniknie w najbliższym czasie i nadal będzie podnosił koszty zakupu napojów alkoholowych. W przypadku słodyczy i deserów kluczową rolę odgrywa drożejące kakao.

– Podwyżki cen kakao, spowodowane suszami i chorobami plantacji w Afryce, przekładają się na droższą czekoladę. To właśnie ona w największym stopniu odpowiadała za wzrost cen wielkanocnego koszyka. Co ważne, choć kakao na rynkach światowych tanieje od kilku miesięcy, sklepy reagują na spadki z dużym opóźnieniem, tak samo jak odpowiadały na podwyżki. Z kolei drożejącą chemię gospodarczą trzeba tłumaczyć wygasaniem promocji. Po agresywnych akcjach dyskontów w poprzednich kwartałach, baza porównawcza podwyższyła się. To optycznie pogorszyło wynik rok do roku – dodaje dr Arak.

Czarny, cenowy scenariusz dla chemii gospodarczej

Marcin Luziński, ekonomista z Santander Bank Polska, wskazuje, że sytuacja na rynku słodyczy zaczyna się stabilizować .– Liczę zatem na zahamowanie tendencji wzrostowych w Polsce. Inaczej wygląda sprawa z chemią gospodarczą. Przemysł chemiczny jest energochłonny. Wzrost cen surowców energetycznych podbije koszty produkcji. Poza samą energią, przemysł chemiczny korzysta też z produktów przemysłu naftowego jako surowców. Może to pomóc chemii gospodarczej przesuwać się na sam szczyt rankingu – przewiduje ekspert.

Mięso i pieczywo: presja cenowa słabnie

W pierwszej piątce najszybciej drożejących produktów znalazły się również mięso (wzrost o 5,9 proc. rdr.) oraz pieczywo (5,4 proc. rdr.). Zdaniem dr Anny Motylskiej-Kuźmy z Uniwersytetu DSW Ideis oznacza to, że presja cenowa w tych segmentach nadal istnieje, ale jest wyraźnie słabsza niż w kategoriach najmocniej dotkniętych czynnikami globalnymi i regulacyjnymi.

– W przypadku mięsa kluczowe znaczenie mają koszty produkcji, w tym pasz, energii oraz pracy. W ostatnich miesiącach część z nich zaczęła się stabilizować, co tłumaczy lekkie wyhamowanie dynamiki wzrostu cen. Jednocześnie sektor mięsny jest bardzo konkurencyjny, a popyt, zwłaszcza przy wyższych cenach, staje się bardziej wrażliwy. To ogranicza możliwość dalszych podwyżek. Koszty energii i surowców (np. mąki) mają również ogromny wpływ na cenę produkcji pieczywa – tłumaczy ekspertka.

Eksperci podkreślają, że spowolnienie wzrostu cen może oznaczać częściową stabilizację kosztów, ale także ograniczone możliwości dalszego podnoszenia cen bez ryzyka spadku sprzedaży.

– Mięso i pieczywo to produkty podstawowe, które często są objęte promocjami lub wykorzystywane przez sieci jako tzw. magnesy cenowe przyciągające klientów. W efekcie sieci handlowe mogą celowo ograniczać skalę podwyżek w tych kategoriach, aby zwiększyć ruch w sklepach i sprzedaż całego koszyka zakupowego – komentuje dr Motylska-Kuźma.

Pozostałe kategorie: wzrosty i spadki

Raport pokazuje również wzrosty cen w innych segmentach. W marcu rdr. zdrożały ryby (o 5,3 proc.), owoce (o 5,2 proc.) oraz środki higieny osobistej (o 4,9 proc.). Wzrosty odnotowano także w przypadku wędlin (4,4 proc.), produktów sypkich (4,3 proc.), artykułów dla dzieci (4,3 proc.), karmy dla zwierząt (3,8 proc.) oraz napojów (2,2 proc.).

Jednocześnie część kategorii zanotowała spadki cen. Największy dotyczył produktów tłuszczowych, takich jak masło, margaryna czy olej – ich ceny spadły o 7,7 proc. rdr. Dodatki spożywcze (ketchupy, majonezy, musztardy) potaniały o 3,7 proc., warzywa o 2,9 proc., a nabiał o 0,7 proc.

– Tabelę zamykają kategorie, które w ostatnim czasie zanotowały wyraźną poprawę sytuacji podażowej. W zeszłym roku masło mocno drożało po zaburzeniach na rynku mleka, ale gdy te się skończyły, doszło do wyraźnych przecen. W przypadku warzyw decydujące były mocne krajowe zbiory w zeszłym roku – analizuje Marcin Luziński.

Promocje i efekty psychologiczne

Dr Piotr Arak wskazuje, że spadek cen masła to także efekt wojny cenowej między dyskontami. Niektóre sieci oferują produkt nawet za 0,99 zł przy zakupie większej liczby sztuk.

Ekspert zwraca uwagę na psychologiczny aspekt takich promocji – tani produkt może sprawiać wrażenie, że cały koszyk zakupowy jest tańszy, choć rzeczywiste wydatki pozostają na podobnym poziomie lub rosną. – W przypadku warzyw zadziałała lepsza podaż krajowa i sezonowość. Marzec to koniec okresu zimowego i pierwsze symptomy nowej podaży z Południa Europy. Baza z marca 2025 roku była też wyjątkowo wysoka po ówczesnych mrozach. Dodatki spożywcze to kategoria, w której konkurencja cenowa jest bardzo silna, a sieci handlowe używają marek własnych agresywnie, co naturalnie tłumi wzrosty. Przed Wielkanocą promocje na majonez były jednym z klasycznych haczyków na klientów – podsumowuje dr Piotr Arak.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj