Wspólna waluta wyrównuje ceny i zwiększa różnorodność towarów. Ogniście krytykowane euro jednak sobie poradziło z tworzeniem ujednoliconego rynku.

Choć euro podczas kryzysu finansowego stanęło w ogniu, badanie Amerykanów wykazuje, że unia walutowa spełniła przynajmniej jedno zadanie: stworzyła ujednolicony rynek z równymi cenami towarów.

- Jednym z pierwszych argumentów za wprowadzeniem wspólnej waluty w Europie było to, że powstanie jednolity rynek z jednolitymi cenami, a oto dysponujemy pierwszymi dowodami na to, że w dużym stopniu, przynajmniej dla tych rodzajów produktów, okazało się to możliwe – skomentował prof. Brent Neiman z University of Chicago Booth School of Business. Profesor, który współpracuje też z radą gospodarczą Białego Domu, wraz ze współpracownikami porównali ceny blisko 120 tys. produktów firm Apple, IKEA, H&M i Zara, sprzedawanych w 85 krajach od października 2008 do maja 2013 roku. Ciekawe okazały się wyniki odnoszące się do strefy euro. Po porównaniu tysięcy cen tych samych produktów - sprzętu elektronicznego, mebli i odzieży - w Hiszpanii oraz w innych krajach strefy euro, okazało się, że ceny były praktycznie identyczne.

Dlaczego badania wpływu euro na politykę cenową są ważne?

- Opisany przez nas model pokazuje znaczenie psychologii klienta, struktury organizacyjnej firmy oraz internetu dla kształtowania cen – napisali badacze. Wyniki mogą więc pomóc ekonomistom w lepszym zrozumieniu określania strategii cenowej przez koncerny międzynarodowe.

- Moje badania nie sugerują, że ceny koniecznie rosną, gdy kraje dołączają do unii walutowej – wyjaśnił prof. Neiman dla redakcji Forsal. – Wspólny obszar walutowy jest jednak z pewnością siłą, która ujednolica ceny, przynajmniej wśród markowych dóbr, które badaliśmy. Jednak ponieważ większość krajów ma wyższe ceny na niektóre towary i niższe na inne, ujednolicenie możne oznaczać, ale nie musi, że średni poziom cen bardzo się zmieni.

Wyniki badania mogą być również istotne dla krajów rozważających zmianę waluty. Zespół porównał ceny około czterech tysięcy ubrań w sklepach Zary na Łotwie, która dołączyła do strefy euro 1 stycznia 2014. Pod koniec 2013 r. ich ceny bardzo różniły się od tych w Niemczech, Francji czy we Włoszech – powiedział prof. Neiman. – Mniej więcej połowa cen była wyższa a połowa niższa. Jednak wkrótce po zmianie, ceny tych towarów na Łotwie wyrównały się z cenami z pozostałych krajów strefy euro. Tak więc wiele cen wzrosło, ale wiele też obniżyło się.

Jego zdaniem, są dowody na to, że przyjęcie euro zwiększa różnorodność sprzedawanych towarów. Są duże różnice w liczbie typów produktów dostępnych w każdym kraju, nawet u tej samej firmy. Ekonomiści często traktują wzrost różnorodności jako zjawisko podobne do obniżenia cen, ponieważ konsumenci łatwiej mogą znaleźć produkt, który odpowiada ich smakowi i potrzebom.

>>> Czytaj też: Tylko jednego dnia Rosja wydała 980 mln dol. z rezerwy, by bronić rubla

Wejście do strefy euro może zwiększyć handel Polski z... USA

Na pytanie, czy euro może korzystnie wpłynąć na handel między Stanami Zjednoczonymi i Europą, prof. Neiman odpowiedział, że według innych badań, wspólna waluta ogromnie zwiększa handel. - Nie byłbym więc zdziwiony, gdyby Polska doświadczyła istotnego wzrostu handlu w ramach strefy euro po wejściu do niej. Mogę sobie wyobrazić, że ten efekt byłby nieco przytłumiony w wymianie handlowej ze Stanami, ale na pewno moglibyśmy zaobserwować zwiększenie polskiego handlu z USA.

Zdaniem profesora, kurs USD-EUR to jeden z najczęściej dokonywanych transakcji, ma też jeden z najbardziej płynnych kursów wymiany na świecie. – Oczywiście, jest ogromny wybór tanich produktów, które pozwalają importerom i eksporterom zabezpieczać się przed ryzykiem zmiany kursów walut.

- Polska dołączając do euro, może dodatkowo zwiększyć więzy inwestycji ze Stanami Zjednoczonymi, które mogą prowadzić do większego dwustronnego handlu, wliczając w to wyższy handel w ramach jednej firmy, jak między centralą i filiami.

>>> Czytaj też: Zielony rozkwita, złoty zaczyna usychać. Jak mocny dolar może uderzyć w Polskę?

Badanie cen czasem zaskakuje

Profesor Neiman wyjawił również redakcji Forsal, że niektóre wyniki badań były dość niespodziewane. - Jedna rzecz szczególnie mnie zdziwiła, że posiadanie wspólnej waluty, jak euro w Niemczech i Francji, okazuje się zupełnie inaczej wpływać na ceny niż posiadanie waluty silnie powiązanej z euro, jak duńska korona. Ceny niemieckie i francuskie analizowanych przez nas dóbr są wysoce wyrównane, zupełnie inaczej jest, gdy porówna się ceny w Danii z cenami we Francji i w Niemczech. Odkryliśmy, że podczas gdy ceny różnią się wśród krajów z płynnym kursem walut, wciąż istotnie się różnią gdy porównamy kraje, których waluta jest powiązana z kursem euro z krajami z samej strefy euro.

Raport o badaniach pt. “Unie walutowe, wprowadzanie produktów i realny kurs wymiany” ukazał się w czasopiśmie naukowym „Quarterly Journal of Economics". Przeprowadziła je grupa amerykańskich naukowców: profesor Brent Neiman z Chicago Booth School of Business, przy współpracy Alberta Cavallo i Roberta Rigobona z MIT Sloan School of Management.

Brent Neiman jest profesorem na University of Chicago Booth School of Business, specjalizuje się głównie w makroekonomii oraz handlu. Współpracuje również z amerykańską organizacją National Bureau of Economic Research (NBER) oraz z publikacjami „The Quarterly Journal of Economics” i „The Journal of International Economics”. W przeszłości był członkiem grupy doradców ekonomicznych Białego Domu. Pracował też dla Federalnego Banku Rezerw w Chicago.