Najnowsze dane GUS pokazują, że marzec br. deweloperzy znowu mogli zaliczyć do udanych. Liczba rozpoczętych przez nich inwestycji była o 24,6% wyższa niż w lutym oraz o 11,6% wyższa niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Warto podkreślić, że dwucyfrowa dynamika nie jest efektem niskiej bazy, bo dobre wyniki w obszarze liczby rozpoczynanych budów notowane są już od połowy 2013 roku.

Powody są trzy. Po pierwsze i najważniejsze – stopy procentowe. Są one na rekordowo niskim poziomie, a wraz z nimi historyczne minima osiąga oprocentowanie kredytów hipotecznych. W oczywisty sposób tanie hipoteki skłaniają do zakupu mieszkań. Drugim ważnym elementem są regulacje Komisji Nadzoru Finansowego. Te każą od stycznia br. posiadać min. 10% wkładu własnego przy zakupie mieszkania. Na tym paradoksalnie korzystają deweloperzy. Trzeba bowiem pamiętać, że aby kupić mieszkanie, trzeba posiadać nie tylko wkład własny, ale też gotówkę na pokrycie kosztów transakcyjnych. Te na rynku pierwotnym można wycenić na około 1-2% wartości nieruchomości, podczas gdy na wtórnym już na 5-6% wartości nieruchomości. W efekcie chcąc kupić używane mieszkanie na kredyt trzeba posiadać 15-16% jego ceny w gotówce, a w przypadku lokalu nowego wystarczy 11-12% ceny. Cierpią na tym sprzedający lokale używane, a korzystają deweloperzy, którzy oficjalnie przyznają, że konieczność posiadania narzuconego rekomendacją S wkładu własnego (w 2014 r. 5%, a w 2015 r. 10% wartości nieruchomości) nie jest dla nich nadmiernym problemem. Ten efekt potęguje jeszcze fakt, że jedynie kupując nowy lokal można korzystać z dopłat w programie „Mieszkanie dla młodych”. W efekcie formy budujące mieszkania raczej nie narzekają na sprzedaż lokali.

Pozwoleń Ci u nas dostatek

Deweloperzy wciąż sporo otrzymują też pozwoleń na budowę. W marcu br. firmy budujące mieszkania otrzymały decyzje zezwalające na budowę 8,2 tys. lokali. To co prawda o 5,7% mniej niż w analogicznym okresie przed rokiem, ale znacznie więcej niż liczba mieszkań, których deweloperzy rozpoczęli budowę (w marcu było to 6,7 tys. lokali) Gdyby ponadto pokusić się o zabawę na liczbach i zsumować ile pozwoleń wydano w ostatnich 36 miesiącach (tak długo ważne jest pozwolenie na budowę), to okaże się, że deweloperzy powinni móc bez problemu odpowiedzieć na popyt ze strony nabywców mieszkań. Nadwyżka zgromadzonych pozwoleń na budowę nad liczbą rozpoczętych inwestycji, w badanym okresie, wynosi bowiem 28,8 tys. lokali. To lekko licząc tyle mieszkań ile deweloperzy budują w ciągu pół roku.

O krok od rozdawania kluczy

Najnowsze dane GUS na temat liczby mieszkań oddawanych do użytkowania pokazują ponadto, że gorsze wyniki z lutego były jedynie odczytem przypadkowym. Najnowsze informacje mówią o zakończeniu budowy 3,8 tys. mieszkań, czyli o 4,3% więcej niż przed rokiem. Na znacznie większy wysyp nowych lokali nie powinniśmy czekać już długo. Trzeba bowiem pamiętać, że budowa bloku przez dewelopera trwa przeciętnie 2 lata, a z drugiej strony spore wzrosty liczby rozpoczynanych inwestycji rozpoczęły się w czerwcu 2013 roku, czyli 21 miesięcy temu.

Trendy w całym sektorze budownictwa mieszkaniowego:

GUS prezentuje dane o budownictwie mieszkaniowym dzieląc inwestorów na 4 kategorie:

1. Inwestorów indywidualnych,
2. Deweloperów,
3. Spółdzielnie,
4. Pozostałych inwestorów (budownictwo komunalne, zakładowe i społeczne czynszowe)

W całym sektorze budownictwa mieszkaniowego wyniki także można zaliczyć do udanych. W marcu 2015 r. wydano pozwolenia na budowę 16,4 tys. mieszkań, a więc o 5,6% więcej niż w analogicznym okresie rok wcześniej. Rozpoczęto budowę 14,8 tys. lokali, a więc 5,7% mniej niż rok wcześniej. Liczba mieszkań oddanych do użytkowania wzrosła natomiast o 4,3% (do 11,1 tys.). 

>>> Czytaj też: Chcesz mieszkanie we Wrocławiu? Zobacz, czy cię na nie stać