Także związkowcy z Mielca ostrzegają, że w zakładzie grożą zwolnienia.

"Produkt finalny w naszej spółce praktycznie, nie będzie istniał. To pociąga za sobą pomniejszenie roli zakładu badań i rozwoju, czyli to, nad czym pracowaliśmy przez dziesięciolecia, zostanie zaprzepaszczone. Powoli spółka będzie się stawać poddostawcą części i elementów dla innych firm lotniczych" napisał Słotwiński w stanowisku przesłanym do mediów. Zagrożone są także programy kooperacyjne realizowane przez PZL-Świdnik, przy których zatrudnionych jest kilkaset osób.

"Decyzja o niekorzystnym rozstrzygnięciu przetargu dla PZL-Świdnik na dostawę 70 sztuk śmigłowców rodziła się w warunkach urągających wszelkim zasadom transparentności, rzetelności oraz zmian kryteriów, zarówno na etapie wstępnym, jak i podczas trwania przetargu" pisze związkowiec. Zdaniem Słotwińskiego, nieodpowiedzialne działania rządu polskiego doprowadzają do zniszczenia jedynego w Polsce zakładu, potrafiącego - od fazy projektu do finalnego produktu - wyprodukować wysokiej klasy śmigłowiec. 

W Mielcu też zwolnienia

Z kolei w zakładach PZL-Mielec, w których produkowany jest m.in. helikopter Black Hawk, pracę straci w najbliższych tygodniach ponad 510 pracowników, jak podała dziś "Rzeczpospolita". Zwolnienia to element restrukturyzacji całego śmigłowcowego koncernu Sikorsky Aircraft z USA: z powodu spadku zamówień na helikoptery wojskowe i cywilne koncern przymierza się do redukcji załogi o ok. 1400 specjalistów z obecnych 15 tys. ludzi. Polskie zakłady zatrudniają obecnie 2,2 tys. ludzi.

Szef krajowej sekcji Przemysłu Lotniczego NSZZ Solidarność  Roman Jakim potwierdza, że w PZL-Mielec do zwolnienia przeznaczono niemal czwartą część załogi. "Związkowcy mieleckiej firmy wiążą obecne redukcje z przegraną PZL Mielec/Sikorsky Aircraft w wartym niemal 13 mld zł, wojskowym przetargu na śmigłowce wielozadaniowe" czytamy w gazecie.

W postępowaniu na zakup śmigłowców wielozadaniowych dla wojska (ich liczbę zmniejszono do 50 z początkowo planowanych 70) do dalszego postępowania zakwalifikowany został śmigłowiec Airbus EC-725 Caracal. Oferty PZL Świdnik, a także PZL Mielec zostały odrzucone - według MON - z przyczyn formalnych. Przedstawiciele MON poinformowali 27 maja br., że testowany śmigłowiec Airbusa pomyślnie przeszedł weryfikację. Kolejnym etapem będzie negocjowanie umów i offsetu.

Decyzja MON o wyborze do kolejnej fazy postępowania śmigłowca Caracal wywołała falę protestów ze strony m.in. związków zawodowych, ekspertów oraz organizacji przedsiębiorców i pracodawców. Zwracano m.in. uwagę, że w przetargu nie uwzględniono potencjału działających w Polsce zakładów produkujących śmigłowce i wybrano ofertę firmy, która dopiero planuje uruchomienie produkcji tego typu sprzętu w Polsce.