Rentowności polskiego długu wynoszą 3,336% w przypadku obligacji 10-letnich.

Początek tygodnia wypadł stosunkowo neutralnie dla złotego, pomimo iż przez większą części sesji obserwowaliśmy lekkie spadki na wycenie PLN. Przede wszystkim nastroje pozostają umiarkowanie negatywne gdyż wciąż inwestorzy muszą zmierzyć się z negocjacjami ws. Grecji, co może skończyć się kolejnym default’em Hellady. W konsekwencji popyt na bardziej ryzykowne aktywa na większości rynków pozostaje ograniczony. Ponadto również krajowe dane potraktowane zostały jako czynnik podażowy dla PLN, gdyż inflacja (deflacja) za maj okazała się być niższa od oczekiwań (-0,9% r/r wobec oczek. -0,7% r/r) za sprawą dość zaskakującej zniżki cen w kategorii żywność. Dane to oczywiście nie zmieniają podejścia RPP oraz perspektyw na wyjście inflacji z ujemnych wartości pod koniec roku, jednak w dalszym ciągu stanowiły lekkie zaskoczenie. Ponadto widoczny był dalszy odwrót od polskich obligacji (wzrost rentowności o ok. 12 pb.) co również tradycyjnie uderza w PLN. Ruch ten najprawdopodobniej ma związek ze zbliżającym się posiedzeniem FED, gdzie duża część inwestorów zakłada, iż stanowisko J. Yellen może okazać się bardziej jastrzębie z uwagi na zbliżający się potencjalny moment rozpoczęcia podwyżek stóp procentowych w USA (wrzesień br.).

W trakcie dzisiejszej sesji brak jest bardziej znaczących publikacji fundamentalnych z kraju. Poznamy jedynie odczyt inflacji bazowej za maj, gdzie wartości bez cen żywności oraz energii powinna wynieść 0,5% r/r. Ponadto RPP odbędzie jednodniowe posiedzenie bezdecyzyjne. Na szerokim rynku warto bliżej przyjrzeć się odczytowi indeksu ZEW za czerwiec (oczek. 37,1 pkt.).

Z rynkowego punktu widzenia początek tygodnia nie przyniósł znaczących zmian na wykresach. W dalszym ciągu kwotowania EUR/PLN znajdują się w trendzie wzrostowym, a kurs USD/PLN konsoliduje w ramach 3,6525 PLN, a 3,7060 PLN.