Poinformował o tym wicepremier Yanis Dragasakis na jednym z portali społecznościowych.

Jeśli Europejski Bank Centralny odetnie pomoc dla greckich banków, Ateny będą zmuszone ogłosić niewypłacalność.

Wcześniej, szef greckiego rządu zapowiedział, że zamierza ogłosić referendum, by obywatele wypowiedzieli się, czy akceptują reformy i oszczędności narzucone przez wierzycieli. Obecność Grecji w strefie euro stanęła w związku z tym pod znakiem zapytania. Sytuacja ta zaniepokoiła Greków, którzy masowo ustawiali się pod bankomatami, by wypłacić swoje oszczędności.

Z kolei, francuski minister finansów Michel Sapin uspokajał, że miejsce Grecji jest w strefie euro i żadne z państw nie chce, by Grecy ją opuścili.

Ateny poprosiły o więcej czasu w sprawie porozumienia z europejskimi kredytodawcami, właśnie ze względu na chęć zorganizowania referendum. Obywatele mieliby się wypowiedzieć czy akceptują reformy i oszczędności narzucone przez wierzycieli Grecji. Od tego uzależniają wypłatę ponad 7 miliardów euro. Jeśli Grecja nie dostanie pieniędzy do wtorku, będzie musiała ogłosić niewypłacalność.

>>> Czytaj też: Grecy szturmują banki, w bankomatach brakuje gotówki. „To gwóźdź do trumny Grecji”