Jego zdaniem, dżihadyści stanowią egzystencjalne zagrożenie dla Zachodu, a walka z nimi jest najważniejszą walką obecnego pokolenia. "W Iraku i Syrii są ludzie, którzy planują dokonanie strasznych rzeczy w Wielkiej Brytanii i w innych miejscach. Dlatego tak długo jak istnieć będzie Państwo Islamskie, będziemy żyli w poczuciu zagrożenia" - powiedział brytyjski premier w rozmowie z radiem BBC.

David Cameron uważa, że walka z ekstremizmem potrwa długo. Jego zdaniem, tak samo jak aspekt militarny, liczy się walka na polu ideologicznym. Należy skutecznie zapobiegać szerzeniu się ekstremistycznych ideologii w brytyjskich szkołach czy meczetach. 

>>> Czytaj też: Niemieckie media: Granice nie powstrzymają brutalnego islamizmu

Tymczasem szefowa brytyjskiego MSW Theresa May poleciała do Tunezji. Podczas piątkowego zamachu w tym kraju zginęło 30 Brytyjczyków. To najbardziej tragiczny bilans od czasu ataków w Londynie sprzed dekady.

Scotland Yard zapowiedział wzmocnienie sił zabezpieczających rozpoczynający się dziś turniej tenisowy na Wimbledonie. W sobotę mobilizację sił porządkowych można było zaobserwować podczas Pride Parade i parady wojskowej w Guildford.

Na Wyspach od ponad roku obowiązuje przedostatni stopień alarmu terrorystycznego. Oznacza on, że zamach jest "bardzo prawdopodobny". W tym kontekście częściej słychać tu pytanie: "kiedy", a nie: "czy".