Grecki rząd chce pożyczyć od międzynarodowych inwestorów 53,5 miliarda euro. Za te pieniądze Ateny zamierzają spłacić swoje zobowiązania do końca 2018 roku.

W zamian, Grecja obiecuje przede wszystkim wprowadzić nowe podatki i podnieść te obowiązujące. W dokumencie, który w nocy wysłano do Brukseli mowa jest m.in. o podniesieniu podatku na luksusowe towary oraz podatku tonażowego, płaconego przez armatorów. Grecki rząd chce też wprowadzić podatek od reklam telewizyjnych i rozważa zniesienie ulg podatkowych obowiązujących na wyspach, w tym głównie zwolnień z VAT. Wzrosnąć ma także CIT oraz VAT w restauracjach i transporcie. Zniesione zostaną także dopłaty do paliwa dla rolników.

W dokumencie Grecja zobowiązała się też do reformy systemu emerytalnego, w tym przede wszystkim do ograniczenia wcześniejszych emerytur, a także do dokończenia prywatyzacji niektórych przedsiębiorstw. Rząd w Atenach chce też sprzedać regionalne lotniska oraz porty w Pireusie i Salonikach.

Jak relacjonuje z Aten specjalny wysłannik Polskiego Radia Wojciech Cegielski, dokument został przesłany do Brukseli na dwie godziny przed upływem ostatecznego terminu. Rzecznik szefa eurogrupy potwierdził, że otrzymano dokument, a dzisiaj zajmą się nim eksperci z państw strefy euro oraz Europejskiego Banku Centralnego i Komisji Europejskiej.

W sobotę w tej sprawie zbiera się eurogrupa, a w niedzielę planowany jest nadzwyczajny szczyt Unii Europejskiej. To tam zapadnie ostateczna decyzja, czy rozpoczną się rozmowy w sprawie trzeciego pakietu pomocowego dla Grecji, czy też Ateny zostaną wyrzucone ze strefy euro.

W dokumentach przysłanych do Brukseli nie ma prośby o redukcję zadłużenia, a to był od dawna jeden z postulatów władz w Atenach, który może jeszcze powrócić podczas negocjacji. Tymczasem euroland do tej pory nie zgadzał się na dyskusje na ten temat. - Mówiłam o tym wiele razy, redukcja długu nie jest możliwa - to komentarz kanclerz Niemiec Angeli Merkel po wtorkowym szczycie strefy euro. Choć w Brukseli coraz częściej można usłyszeć, że to nie musi być redukcja, ale wydłużenie okresu spłaty zaciągniętych pożyczek i obniżenie odsetek.

Wczoraj dość nieoczekiwanie głos w dyskusji w tej sprawie zabrał szef Rady Europejskiej Donald Tusk, który mówił, że konieczna jest realistyczna propozycja wierzycieli w tej sprawie. - W przeciwnym razie będziemy nadal w tym ospałym tańcu, który trwa od pięciu miesięcy - powiedział Donald Tusk. W sprawie ulżenia Grecji w spłacie zadłużenia, na Unię Europejską naciskają Stany Zjednoczone. Na wypowiedź amerykańskiego sekretarza skarbu dotyczącą greckiego długu, ostro zareagował niemiecki minister finansów. - To niech Amerykanie zajmą się Grecją, a my Portoryko - powiedział Wolfgang Schauble. Portoryko, należące do USA, stojące na skraju bankructwa, również, na razie bezskutecznie, prosi o redukcję części długu.

Prasa entuzjastycznie

Greckie gazety pozytywnie piszą o zaproponowanym w nocy przez rząd planie reform i oszczędności. Na dwie godziny przed ostatecznym terminem, Ateny wysłały do Brukseli propozycje reform - co było warunkiem rozpoczęcia rozmów o trzecim pakiecie pomocowym dla Grecji.

To dobry i rozsądny plan - tak pisze dzisiaj większość greckich gazet. Wysłana do Brukseli propozycja zakłada podniesienie podatków, reformę systemu emerytalnego, cięcia w wydatkach na obronność i dokończenie prywatyzacji. W zamian Ateny chcą pożyczyć 53,5 miliarda euro na spłatę obligacji.

Dziennik "Kathimerini" ocenia, że w ten sposób premier Aleksis Tsipras dokonał właściwego wyboru między interesem własnej partii a dobrem kraju. Gazeta podkreśla, że dzięki proponowanemu pakietowi oszczędnościowemu jest duża szansa, że Grecja pozostanie w strefie euro, a to - jak dodaje dziennik - jest w tej chwili najważniejszą dla kraju sprawą.

Z kolei gazeta "Ethnos" podkreśla, że jest to pierwszy od pięciu lat przypadek, gdy pakiet oszczędnościowy będzie miał poparcie parlamentu. Po południu deputowani mają dać rządowi "zielone światło" dla negocjacji z międzynarodowymi instytucjami. Dziennik "Ethnos" pisze, że poprzednie reformy miały jedynie wsparcie ówcześnie rządzących, a ten jest pierwszym przypadkiem narodowej zgody na którą Grecy czekali 5 lat.

>>> Polecamy: Grecja przesłała plan reform. Zmiany nawet w przyszłym tygodniu