Najważniejsze ustalenia październikowego szczytu klimatycznego zostały dotrzymane. Wraz z publikacją założeń do reformy, prace nad nią właśnie się rozpoczynają.

W dokumencie Komisji utrzymane zostały darmowe uprawnienia dla energetyki do emisji dwutlenku węgla. Elektrownie, zamiast na pozwolenia będą mogły przeznaczać pieniądze na modernizacje. I nie tylko duże projekty, których wartość przekracza 10 milionów euro mają być traktowane priorytetowo, te mniejsze też będą mogły liczyć na specjalne finansowanie. Zarządzanie funduszem modernizacyjnym, z którego Polska ma otrzymać miliardy złotych na inwestycje, też zostało zmienione po myśli Warszawy. Nie Komisja Europejska, ale biedniejsze kraje, które będą z niego korzystać, mają mieć decydujący głos w przyznawaniu pieniędzy na projekty.

Teraz propozycjami Komisji zajmą się kraje członkowskie i Parlament Europejski, a ponieważ kwestie klimatyczne zawsze wywoływały podziały w Unii, spodziewane są długie i trudne negocjacje. Polscy dyplomaci mówią, że podczas dalszych prac Warszawa będzie chciała zmienić niektóre zapisy, zwłaszcza jeden, dotyczący dostosowywania liczby przyznanych darmowych pozwoleń na emisję od koniunktury gospodarczej.

Komisja chce rewidować listę co 5 lat. Polska wraz Holandią proponuje, by rewizja następowała co dwa lata. Tak by przedsiębiorstwom, których produkcja wzrosła, nie zabrakło uprawnień do emisji. Taki zapis byłby korzystniejszym dla Polski, z dużym przemysłem i gospodarką, którą nie dotknęła recesja.

>>> Czytaj też: Chiny chcą odejść od węgla. Inwestują w energię słoneczną