Ciech, którego największym akcjonariuszem jest KI Chemistry z grupy Jana Kulczyka (najbogatszego Polaka, którego majątek szacuje się na 15 mld zł), to liczący się na europejskim rynku producent sody. Kontrolowana przez Michała Sołowowa (trzeci na liście najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost” – 8,3 mld zł) grupa Synthos jest natomiast jednym z największych na naszym kontynencie wytwórców syntetycznego kauczuku oraz tworzyw styrenowych. W tych dziedzinach firmy nie są oczywiście dla siebie nawzajem konkurencją. Zupełnie inaczej jest jednak w segmencie środków ochrony roślin.

W przyjętej pod koniec ub.r. strategii grupy Ciech na lata 2014–2019 zapisano, że – poza rozwojem w sektorze sodowym – ważnym zadaniem firmy jest „podwojenie udziałów w polskim rynku środków ochrony roślin”. Z kolei nadrzędnym celem firmy Synthos Agro (powstała w zeszłym roku z przekształcenia spółki Synthos Dwory 6) jest „zdobycie jak największego udziału w światowym rynku środków ochrony roślin w możliwe krótkim czasie”. Oczywiście producent zaczyna od Polski. W 2014 r. na naszym rynku firma ulokowała dwie trzecie swojej produkcji, resztę – za granicami.

Analityków nie dziwi, że dwie duże spółki chemiczne mocno stawiają teraz na produkcję środków ochrony roślin. – To dobry kierunek rozwoju. Światowy rynek środków ochrony roślin jest duży i może się na nim znaleźć miejsce dla wielu podmiotów – uważa Tomasz Kasowicz z Domu Maklerskiego BZ WBK. Przypomina, że to silnie sezonowy biznes (u nas większość preparatów jest używana w pierwszej połowie roku, w okresie silnego wzrostu roślin, i wtedy sprzedaje się ok. 90 proc. całorocznej sprzedaży). Jednak dostęp do innych rynków, np. w Ameryce Południowej czy w Azji, może dać możliwości produkcji na wysokim poziomie przez cały rok. Na to najwyraźniej liczy Synthos Agro.

>>> Polecamy: Na tym rynku Polska nie ma sobie równych. Jesteśmy największym eksporterem na świecie

Branżowi prymusi

Według analityka z DM BZ WBK właśnie tych dwóch producentów wśród polskich firm można uznać za najlepiej rokujących. – Za kilka lat właśnie ci dwaj gracze powinni się liczyć. Teraz zaczyna się ich wyścig. To Ciech i Synthos będą konkurować zarówno z producentami zagranicznymi, jak i ze sobą nawzajem. To więcej niż pewne – przekonuje Kasowicz. Dodaje też, że rozwój produkcji środków ochrony roślin to trend, który pojawił się stosunkowo niedawno. Wcześniej był natomiast widoczny w przypadku niemieckiej firmy Lanxess. Gdy tylko jej podstawowy produkt, czyli sztuczny kauczuk, przestał przynosić tak dobre zyski jak przez ostatnie lata, firma postawiła właśnie na środki ochrony roślin.

– To bardzo atrakcyjny segment – potwierdza Monika Kalwasińska, analityk z Domu Maklerskiego PKO BP. – Głównie ze względu na wysoką marżę, znacznie wyższą niż w przypadku np. nawozów – tłumaczy specjalistka. Zauważa jednocześnie, że w tym segmencie mamy do czynienia z dużą konkurencją i rozdrobnieniem, a także specyficzną strukturą, bo ok. 80 proc. używanych w Polsce preparatów pochodzi z importu. Najwięcej produktów mają u nas zarejestrowanych tacy światowi giganci jak BASF, Bayern, DuPont czy Syngenta (każdy ponad setkę różnych preparatów). Gonią ich kolejne koncerny, m.in. Nufarm, Cheminova czy Dow. – Grupa Ciech zarejestrowała dotychczas nieco ponad 40 własnych produktów służących do ochrony roślin, Synthos dopiero zaczyna działalność – dodaje Kalwasińska. Według najnowszych danych resortu rolnictwa firma zarejestrowała dotychczas 15 preparatów.

Oświęcimska grupa musi więc zbudować odpowiedni zespół doświadczonych pracowników, w tym przede wszystkim takich, którzy opracowywaliby nowe formuły pestycydów. I robi to. Fundament zespołu firmy Synthos Agro stanowią obecnie byli pracownicy Zakładów Chemicznych Organika-Azot w Jaworznie, od których grupa kupiła prawa do wprowadzania do obrotu produktów z obszaru środków ochrony roślin. Na tym jednak nie koniec. – W ciągu ostatniego roku do pracowników Synthos Agro dołączyły dwie osoby, które były wcześniej zatrudnione w zakładach Organika-Sarzyna – przyznaje Agata Kościelnik, rzeczniczka grupy Synthos.

Fakt odejścia w ostatnim czasie kilku ważnych pracowników m.in. z laboratorium spółki Ciech Sarzyna (dawnej Organika-Sarzyna) potwierdza w rozmowie z DGP anonimowo jeden z zatrudnionych w tej firmie. W jego opinii to początek procesu. – To, że firma pozyskuje doświadczonych pracowników z rynku, nie powinno nikogo dziwić – uważa Kasowicz.
– W tym roku miało miejsce odejście trzech pracowników z różnych zespołów i zmiany te traktujemy jako naturalny proces, pomijalny w skali struktury zatrudnienia – odpowiada Maciej Powroźnik, rzecznik Ciechu. – Ciech Sarzyna prowadzi wiele projektów rozwojowych, które rodzą konieczność poszukiwania nowych pracowników. W roku bieżącym przyjęliśmy do pracy ok. 60 osób, w tym także do naszego centrum R&D – zapewnia Powroźnik.

>>> Czytaj też: Komisja Europejska nie zabroni GMO. Projekt bez szans na przyjęcie