Nie chodzi tylko o mięso i mleko, lecz o wszystkie płody rolne, a protest ma też kontekst polityczny.

Rolnicy zatrzymują ciężarówki na granicy z Hiszpanią, a także w Alzacji, gdzie na sześciu punktach przejazdu zablokowali ponad 300 ciężarówek. Jeden z przywódców rewolty stwierdza, że celem jest zablokowanie i sprawdzenie tych ciężarówek, które przewożą żywność - owoce, warzywa i przetwory. Jego zdaniem w skali całej Europy to jest nielojalna konkurencja, gdyż Europejczycy sprzedają taniej, podrabiają etykietki, wprowadzają konsumenta w błąd, a sieć wielkich sklepów w ogóle się nie liczy z jakością francuskich produktów; chce kupować taniej.

Manifestanci lansują hasła miłe dla ucha skrajnie prawicowego Frontu Narodowego Marine Le Pen. Domagają się zamknięcia granic. Dla nich Europa przestała istnieć. Nikt w mediach nie porusza jednak sprawy podnoszenia kosztów produkcji przez astronomiczne obciążenia socjalne - warunek istnienia francuskiego państwa opiekuńczego.

>>> Czytaj też: Wielkie koncerny motoryzacyjne ciągną nad Wisłę. Czym Polska przyciąga globalnych gigantów?