Enea wezwała do sprzedaży 21,96 mln mln akcji Lubelskiego Węgla Bogdanka, stanowiących 64,57 proc. kapitału dostawcy węgla. Docelowo grupa energetyczna z Poznania chce objąć 66 proc. akcji Bogdanki. Zapisy rozpoczną się 2 października i potrwają do 16 października. Podsumowanie transakcji przewidziano na 26 października. Enea zastrzega, że sfinalizuje przejęcie, jeśli uda się zebrać zapisy na sprzedaż co najmniej 50% plus jednej akcji LWB.

Informacja o wezwaniu potwierdza spekulacje, które krążyły po rynku od miesięcy. Szczególnie głośno zrobiło się po 21 sierpnia, kiedy Enea wypowiedziała Bogdance wieloletnią umowę na dostawy węgla do Elektrowni Kozienice. Mimo że okres wypowiedzenia tej umowy trwa dwa lata, inwestorzy natychmiast zareagowali nerwową wyprzedażą akcji LWB. W ciągu jednej sesji akcje Bogdanki potaniały o prawie 30%. Warto jednak pamiętać, że od tego czasu notowania Bogdanki wróciły do niemal tego samego poziomu co sprzed informacji o wypowiedzeniu warunków kontraktu.

Decyzja w rękach funduszy

Obecnie Bogdanka jest w 80% kontrolowana przez fundusze emerytalne i inwestycyjne. Czy odpowiedzą na wezwanie? Na razie wygląda na to, że będą się targować. - Analizujemy propozycję Enei. Nasze pierwsze wrażenie jest takie, że zaproponowana cena nie odzwierciedla prawdziwej wartości spółki - mówi Marcin Żółtek, dyrektor inwestycyjny, członek zarządu Aviva PTE. Fundusze Avivy mają około 20% udziału w akcjonariacie Bogdanki.

Analitycy domów maklerskich przypominają jednak, że OFE i TFI nie mają innego wyjścia jak tylko zgodzić się na cenę zaproponowaną przez Eneę. - Patrząc na perspektywy Bogdanki oceniam, że jej akcjonariuszom bardziej opłaca się wyjść z tej inwestycji po 67,39 zł za akcję niż nie odpowiedzieć na wezwanie i ryzykować dalsze spadki kursu LWB. Spodziewałbym się raczej, że fundusze chciałyby wezwania na 100% akcji Bogdanki - mówi nam analityk jednego z domów maklerskich.

Uważam, ze zaproponowana w wezwaniu cena, bliska wartości księgowej, jest atrakcyjna dla akcjonariuszy Bogdanki. Moja wycena spółki jest na o wiele niższym poziomie, co wynika m.in. z tego, że spodziewam się w 2016 roku 7% spadku cen sprzedaży węgla r/r. Moim zdaniem Enea nawet nieznacznie przepłaca za Bogdankę, starając się ją przejąć po cenie z wezwania. Trzeba pamiętać, że Enea zawsze może zmniejszyć kontrakt na przyszłe lata i wycena jeszcze spadnie. Z tego punktu widzenia jest na wygranej pozycji – ocenia Bartłomiej Kubicki, analityk Societe Generale.

Sprzedając akcje Bogdanki większość z funduszy nie będzie mogła narzekać na nietrafioną inwestycję. Chociaż największy pakiet akcji od Skarbu Państwa (ok. 47%) kupiły w 2010 roku po 70,50 zł, to uwzględniając inflację oznacza, że zapłaciły za walory ok. 64 zł. Sprzedaż po cenie wezwania oznaczać będzie zysk ze sprzedaży na poziomie 5% powyżej inflacji. W tym czasie wypłacały akcjonariuszom po 60% zysku w postacie dywidendy.

Skorzystać mogą także na ostatnich wahaniach cen. Nationale Nederlanden OFE poinformował, że na początku września dokupił ok. 1,5% akcji spółki. Ich rynkowa wartość wyniosłą blisko 22 mln zł. Tylko na tej transakcji może zarobić 7 mln zł.

>>> Czytaj też: Enea przejmie kontrolę nad Bogdanką? Wielka transakcja coraz bliżej

Górnicze ryzyko Enei

Enea przejęcie kontroli nad dotychczasowym dostawcą węgla uzasadnia dążeniem do "zabezpieczenia dostaw paliwa po konkurencyjnej cenie w ramach nowoczesnej grupy paliwowo-energetycznej". Co o tej decyzji mówi prezes Enei Krzysztof Zamasz? O tym piszemy w dalszej części artykułu na portalu WysokieNapiecie.pl