Jak donosi wysłannik Polskiego Radia Tomasz Jędruchów, noc na granicy z Węgrami minęła spokojnie. Chorwaci kontynuowali rozpoczętą wczoraj po południu akcję przewożenia imigrantów na przejście graniczne w Beremend. W ciągu kilkunastu godzin kraj opuściło ponad 4 tysiące uciekinierów.

Miniona noc była o wiele bardziej niespokojna na granicy ze Słowenią. Władze tego państwa przez cały czas starają się bronić swoich granic przed napływem imigrantów. Dlatego doszło do kilku incydentów. W najpoważniejszym z nich brało udział ponad 500 uchodźców. Po tym, jak próbowali dostać się na teren Słowenii, policja użyła gazu
pieprzowego.

Zarówno władze Słowenii, jak i Węgier ostro skrytykowały zachowanie Chorwacji, która najpierw obiecała imigrantom swobodne przejście na zachód, później zamknęła granicę, zaś samych uchodźców "podrzuciła"

sąsiadom. Premier Słowenii zapowiedział, że jeśli liczba imigrantów próbujących dostać się do jego kraju zwiększy się, to wspólnie z zachodnimi partnerami będzie rozważona możliwość stworzenia specjalnych "korytarzy", którymi uciekinierzy będą transportowani do innych krajów.