Chodzi o pojazdy marki Volkswagen, Audi, Skoda i Seat. Rząd w Brukseli prowadzi dochodzenie, by ustalić ostateczną liczbę samochodów, w których zamontowano programy do fałszowania emisji szkodliwych substancji do atmosfery.

Peeters wyjaśnił, że pół miliona samochodów, o jakich mowa, ma silniki diesla, umożliwiające manipulacje pomiarami spalin, choć nie oznacza to jeszcze, że zostały one wyposażone w zakazane oprogramowanie. Minister zauważył jednocześnie, że skala afery spalinowej w Belgii może być duża, bo samochody z silnikiem diesla są w kraju tym bardzo popularne.

Z ponad pięciu i pół miliona pojazdów zarejestrowanych w Belgii prawie trzy i pół miliona to właśnie diesle. Po ujawnieniu nadużyć przez koncern Volkswagen jedna z firm zajmująca się dystrybucją samochodów w Belgii zapowiedziała zawieszenie sprzedaży pojazdów, których afera może dotyczyć. Chodzi o ponad 3 tysiące samochodów.

>>> Czytaj też: Dieselgate, czyli jak ekolodzy urządzają nam świat. Krowy trują nas bardziej niż Volkswagen